Najpierw Maja Chwalińska pokonała Annę Kalinską 7:6, 6:3 w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. Później opowiadała zagranicznym dziennikarzom, jak poradziła sobie depresją. A gdy przyszedł czas na polską część konferencji prasowej, Maja najbardziej cieszyła się na pytania lokalne. Jedno z nich zadał Sport.pl.
To jest wielka przyjemność i ogromny przywilej. Obserwować, jak świetna, skromna dziewczyna dostaje zapłatę za lata pracy. I przedstawiać czytelnikom i kibicom takiego człowieka. Maja Chwalińska jest świetnym sportowcem i takim samym człowiekiem. Nie trzeba znać jej od lat, żeby to wiedzieć. To się wyczuwa bardzo szybko.
- Ooo! – westchnęła Maja i uśmiechnęła się od ucha do ucha, kiedy reporter Polsatu Stanisław Wryk powiedział jej, że ekipa tej telewizji wybrała się do szkoły, w której kiedyś Maja się uczyła, żeby razem dziećmi oglądać, jak Maja grała z Kalinską. – O którą szkołę chodzi? – dopytywała tenisistka. – Dzieciaki, macie super szkołę! Mam z niej super wspomnienia i czasami sobie marzę, żeby tam wrócić i zobaczyć, jak wszystko wygląda – mówiła zachwycona Maja. – Bawcie się sportem, to jest podstawa. Jeżeli chcecie coś robić, to po prostu zaangażujcie się w to na sto procent i może kiedyś to kliknie – radziła Chwalińska uczniom Szkoły Podstawowej nr 29 w Dąbrowie Górniczej.
- Maja, widząc, jak wiele radości sprawiło ci pytanie lokalne dotyczące miejsca, w którym się urodziłaś, mamy pytanie dotyczące Bielska-Białej, gdzie teraz mieszkasz i trenujesz. Twoim sąsiadem jest Kacper Tomasiak. Czy może oglądałaś, jak niedawno zdobywał olimpijskie medale? A jeśli tak, to czy miałaś wtedy choć przez chwilę taką myśl, że wkrótce ty też zrobisz coś wielkiego? – usłyszała Chwalińska od Sport.pl.
- Oglądałam i kibicowałam. Natomiast w ogóle nie myślałam o takich sprawach, że też bym tak mogła – odpowiadała szczerze Maja. A kiedy wywołaliśmy temat jej możliwej walki z Tomasiakiem o tytuł sportowca roku, od razu skromnie ucięła, mówiąc tak: - Dla mnie to było jasne, że on zostanie sportowcem roku. I nadal jest to dla mnie jasne.
Przypomnijmy: Kacper Tomasiak wywalczył trzy medale (dwa srebrne i brązowy) na igrzyskach olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. Natomiast Maja Chwalińska jest już w półfinale Rolanda Garrosa 2026. I bardzo możliwe, że to nie jest jej ostatnie słowo.
W czwartek około godziny 17 Chwalińska (w rankingu WTA jest wciąż dopiero 114., ale już zapewniła sobie awans na co najmniej 30. miejsce) zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznajder (23 WTA).