Tenisowi bogowie postanowili w 2026 roku napisać nieprawdopodobny scenariusz na wielkoszlemowy turniej Roland Garros. Kolejno odpadali i faworyci, i faworytki. Wydawało się jednak, że tego losu nie podzieli liderka rankingu WTA, Aryna Sabalenka. Białorusinka w ćwierćfinale mierzyła się z Dianą Sznajder i wszystko układało się po jej myśli.
Do czasu, bowiem w drugim secie Sabalenka miała dwie piłki meczowe. Nie wykorzystała żadnej z nich, a następnie pozwoliła Rosjance na powrót do rywalizacji. Sznajder sensacyjnie wygrała 7:5, a w decydującej odsłonie liderka światowego rankingu kompletnie się posypała. Sabalenka przegrywała gema za gemem i ostatecznie musiała uznać wyższość niżej notowanej rywalki. 6:0 w ciągu 33 minut - tak Rosjanka rozstrzygnęła to spotkanie.
Wśród ekspertów oczywiście zapanowało olbrzymie poruszenie. Sabalenka była bowiem o krok od awansu, a po wcześniejszych sensacjach z udziałem Jeleny Rybakiny, Igi Świątek czy Coco Gauff, stawiana była w roli niekwestionowanej faworytki do końcowego triumfu.
- Ale że Aryna Sabalenka tak pęknie?! AŻ TAK?! Piękny jest tenis, piękny jest sport, w którym możliwe są takie niespodzianki i takie zwroty akcji. Maja o finał zagra z Dianą Sznajder! - napisał Żelisław Żyżyński z Canal+Sport.
- Diana Sznajder pozdrawia wszystkich, którzy czekali sobie spokojnie na półfinał Maja Chwalińska - Aryna Sabalenka :) Liderka rankingu WTA wciąż bez triumfu w Roland Garros. 23. na liście Rosjanka w singlu wcześniej nie przeszła tam 2.rundy, ale w deblu wygrała w Paryżu olimpijskie srebro - przypomina Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl.
- Wiele osób jechało po Idze Świątek, że jak mogła przegrać z Martą Kostiuk i na koniec przegrywając gem za gemem. Sabalenka właśnie przegrała 10 gemów z rzędu ze Sznajder, ostatniego seta 0:6 i odpadła z Roland Garros. Tak po prostu bywa w sporcie, że faworyci nie zawsze wygrywają - podkreślił inny dziennikarz naszego portalu, Dominik Senkowski.
- Zobaczymy, co dalej z Sabalenką. Taka porażka potrafi się odbić znacznie mocniej od każdej w wielkoszlemowym finale - nie prowadziła w żadnym 6:3, 4:1. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - napisał Filip Modrzejewski ze Sport.pl.
Jeszcze przed spotkaniem Sabalenki ze Sznajder kibice i eksperci oczekiwali, że Białorusinka zagra z Mają Chwalińską. Jednym z nich był Dawid Celt, który po meczu Chwalińska - Kalinska pisał "dawać Sabalenkę!" - teraz króciutka dyskusja zaczęła się od pytania Cezarego Kucharskiego.
- Jesteś pewien, że Sabalenkę? - zapytał były agent Roberta Lewandowskiego.
- Teraz już nie :) - odpowiedział Celt.
Maja Chwalińska i Diana Sznajder pojawią się na Court Philippe Chatrier jako drugie w kolejności, po starciu Marty Kostiuk z Eliną Switoliną. Relację tekstową na żywo będzie można śledzić na portalu Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Roddick nie wytrzymał po tym, co spotkało Sabalenkę. "Co my robimy?"