Wzruszona Chwalińska nie kryła łez po zwycięskim ćwierćfinale Roland Garros

Maja Chwalińska pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. Polka, która gra życiowy turniej na paryskich kortach, powalczy w czwartek o wielki finał imprezy. Co miała do powiedzenia po meczu, którym zachwyciła się cała Polska?
Fot. Stephane Mahe / REUTERS

Piękny sen Mai Chwalińskiej w Paryżu trwa. Polka, która do drabinki głównej wielkoszlemowego Roland Garros dostała się przez kwalifikacje, jest w półfinale. W ćwierćfinale pokonała Rosjankę Annę Kalinską. I śmiało można powiedzieć, iż występ reprezentantki Polski wpisał się do historii polskiego tenisa.

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Chwalińska po meczu z Kalinską

Maja Chwalińska w pierwszej odsłonie meczu z Kalinską prowadziła już 5:1. Rosjanka wzięła się wówczas w garść i w pełni odrobiła straty. Obie tenisistki doprowadziły do tie-breaka, w którym wojnę nerwów lepiej wytrzymała Polka, zapisując premierową odsłonę na swoim koncie po zwycięstwie 7-3.

Drugą odsłonę nasza zawodniczka rozpoczęła bliźniaczo do pierwszej - dwukrotnie przełamując rywalkę (4:1). Choć Rosjanka próbowała zbliżyć się do Polki, ta nieustępliwie utrzymywała przewagę, zwyciężając w tym secie 6:3. Jej piękna historia na tegorocznym Roland Garros trwa nadal.

24-latka z Dąbrowy Górniczej udzieliła po zwycięskim spotkaniu krótkiego wywiadu na korcie centralnym im. Phillipe'a Chatriera. W rozmowie z Caroline Garcią nie ukrywała wzruszenia i wielkiej radości z powodu awansu do najlepszej czwórki imprezy. - Nie wiem, co się dzieje. Wiem, że się powtarzam, ale każdy mecz to dla mnie szaleństwo. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa i wdzięczna - powiedziała Chwalińska.

W opinii Garcii, półfinalistki US Open z 2022 roku gra Chwalińskiej wyglądała tak, jakby to robiła odruchowo, bez stresu. - Bardzo się cieszę, że tak to wyglądało, ale w środku byłam zestresowana. Próbowałam się skoncentrować na robocie i na grze, więc cieszę się, że to się udało - dodała Polka.

- Próbuję wygrać każdy kolejny mecz, ale nie koncentruję się na pewności siebie. Gram z najlepszymi zawodniczkami na świecie, ale nie chcę się z nimi porównywać - przyznała 24-latka.

Chwalińska mecz półfinałowy rozegra już w czwartek. To spora zmiana względem tego, iż po każdym meczu do tej pory miała dzień przerwy. Caroline Garcia zapytała naszą tenisistkę o to, jakie w związku z tym są jej plany na resztę dnia. - Sen, Netflix i odpoczynek - zakończyła rozbrajająco Polka.

Chwalińska podziękowała kibicom

Kilka chwil później na antenie Eurosportu nasza tenisistka udzieliła wywiadu Pawłowi Kuwikowi. - W pierwszym secie prowadziłam 5:1 i [miałam] kilka piłek setowych. Warto tutaj bić brawo Annie, bo bardzo dobrze się wtedy broniła i odrobiła stratę. Ja natomiast cieszę się, że potrafiłam się odbić i wygrać w tie-breaku. Warunki były dziś ciężkie i cieszę się, że dałam w nich radę - powiedziała. 

Maja Chwalińska podziękowała także wszystkim kibicom za wsparcie. - Bardzo wam wszystkim dziękuję. Dociera to do mnie tak po części, gdyż nie jestem zaangażowana w mediach społecznościowych. Bardzo to wszystko doceniam i dziękuję - skwitowała 24-latka.

W półfinałowym starciu Polka zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania pomiędzy Aryną Sabalenką a Dianą Sznajder.

Więcej o: