Aryna Sabalenka idzie jak burza przez tegoroczny Roland Garros. Białorusinka zameldowała się już w ćwierćfinale turnieju, pewnie pokonując w 1/8 finału Naomi Osakę 7:5, 6:3. Liderka rankingu WTA potrafi zrobić show również po zakończeniu spotkania, tak było również po meczu z Japonką.
Podczas rozmowy pomeczowej z nietypową prośbą do Sabalenki zwrócił się Fabrice Santoro. Białorusinka została poproszona o zaprezentowanie swoich umiejętności tanecznych. Liderka rankingu WTA zatańczyła i wykonała spopularyzowanego przez Michaela Jacksona moonwalka.
Zobacz też: Kerber oceniła, co się dzieje ze Świątek. Wskazała, czego potrzebuje
Sytuacja nie spodobała się Andy'emu Roddickowi. Były tenisista stwierdził, że taka prośba była poniżająca dla Sabalenki. W dodatku Amerykanin podkreślił, że do takich zdarzeń dochodziło już wcześniej.
"To było podczas Australian Open. Nie Courier, bo on nigdy by tego nie zrobił, ale pytali: Czy mogliby poprosić jakąś kobietę, żeby zatańczyła dla nas? Zastanawiam się: Co my, ku..., robimy? Co my robimy?" - zastanawiał się Roddick, cytowany przez portal tennis365.com.
"Nie wiem. Może niektórym się to podoba. Mogę się mylić. Jestem całkowicie otwarty na taką możliwość" - dodał były tenisista.
Roddick stwierdził też, że Sabalenka została postawiona w sytuacji bez wyjścia. Gdyby odmówiła, to również spotkałaby się z krytyką.
"Ale do rzeczy, jeśli Sabalenka powie: Nie, dziękuję, to wszyscy będą mówić: Ale nie możesz się z tym utożsamiać. To nie jest fajne. To sytuacja bez wyjścia" - zauważa Roddick.
W ćwierćfinale Roland Garros Sabalenka zagra z Rosjanką, Dianą Sznajder.