- Wydaje mi się, że po prostu stres na mnie bardzo mocno wpłynął i nie mogłam grać swojego tenisa. Ciężko mi było czasem skontrować ciało, więc ciężko grać dla mnie w takich warunkach. (...) No nic. Życie się nie kończy, będą kolejne szanse, spróbuję wyciągnąć wnioski, żeby nauczyć się czegoś z tego meczu i pracować, żeby nie dochodziło do takich sytuacji - tłumaczyła Iga Świątek po porażce z Martą Kostiuk w 1/8 finału Roland Garros. Jej sytuacja mocno się komplikuje. Nie obroniła punktów za poprzedni sezon - wówczas doszła do półfinału. Co więcej, w rankingu WTA Race, który decyduje o tym, które zawodniczki zagrają w WTA Finals, zajmuje dopiero 11. miejsce.
Nic więc dziwnego, że kibice i eksperci z niepokojem patrzą na to, co dzieje się ze Świątek. Zawsze znakomicie czuła się na mączce i dominowała, a teraz? Ze spokojem do tych wydarzeń podchodzi jednak Angelique Kerber. - Nie da się zawsze grać na najwyższym poziomie i nie da się wygrywać wszystkich turniejów wielkoszlemowych - podkreślała w rozmowie z "Faktem".
Jak przyznała, jej nie zdziwiła porażka Polki na tak wczesnym etapie turnieju. - Myślę, że Iga jest teraz w takim momencie, w którym szuka swojego rytmu. Sama o tym mówiła - dodawała. Odniosła się też do nawiązania współpracy Świątek z Francisco Roigiem. Jej zdaniem przyniesie ona oczekiwane rezultaty, potrzeba tylko czasu. - Myślę, że zrobiła to dla siebie i wybrała najlepsze rozwiązanie, jakie mogła. Uważam, że to dobra decyzja. (...) Nie da się zmienić wszystkiego z dnia na dzień i od razu oczekiwać idealnych rezultatów. Oni wiedzą, w jakim kierunku chcą iść i co chcą osiągnąć, więc nie ma powodów do niepokoju - oceniła.
Zobacz też: Polka stała za porażką Świątek. Kostiuk powiedziała kilka słów prawdy.
Teraz przed Świątek chwila odpoczynku, a następnie czeka ją zmiana nawierzchni na trawiastą. W przeszłości miała na niej gigantyczne problemy. Jednak w poprzednim sezonie zaskoczyła. Dotarła do finału WTA 500 w Bad Homburg, ale tytułu zdobyć wówczas jej się nie udało. Przegrała z Jessicą Pegulą. Następnie awansowała aż do finału Wimbledonu. I tym razem odebrać sobie zwycięstwa nie dała. Ba, dosłownie zmiotła rywalkę z kortu. Pokonała Amandę Anisimową aż 6:0, 6:0. Czy w tym roku uda jej się obronić punkty na nawierzchni trawiastej? - Mam nadzieję, że teraz przez kilka dni odpocznie i jak najlepiej przygotuje się do sezonu na trawie, bo to będzie jej kolejny cel, zwłaszcza że w zeszłym roku wygrała Wimbledon - mówiła Kerber.
Świątek już nie rywalizuje w Roland Garros, ale to nie oznacza braku emocji dla polskich kibiców. Te dostarcza jej przyjaciółka, Maja Chwalińska. Awansowała do głównej drabinki turnieju przez kwalifikacje, a teraz jest jednym z największych objawień. Zameldowała się już w ćwierćfinale, po drodze pokonując m.in. mistrzynię olimpijską z Paryża, Qinwen Zheng czy Marię Sakkari. Teraz zmierzy się z Anną Kalinską. Początek meczu już dziś o godzinie 11:00. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. Z pewnością za Maję kciuki trzymać będzie również Świątek!