Kostiuk nie wytrzymała. Cały świat usłyszał, co powiedziała o Rosjanach

- Nie wiem, jak możesz spać spokojnie w nocy, gdy twój kraj zabija innych ludzi i nie mieć w tej sprawie nic do powiedzenia - mówi Marta Kostiuk. To odpowiedź Ukrainki na uwagę, że Rosjanka Mirra Andriejewa nie chce komentować wojny, jaką Rosja prowadzi w Ukrainie. Kostiuk i Andriejewa zmierzą się w półfinale Rolanda Garrosa. Korespondencja wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.
Marta Kostiuk
screen z https://www.youtube.com/@TennisActuTV

Marta Kostiuk kontynuuje swoją niesamowitą serię zwycięstw. W niedzielę pokonując Igi Świątek 7:5, 6:1 awansowała do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, a we wtorek w meczu o półfinał wygrała 6:3, 2:6, 6:2 z Eliną Switoliną.

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Kostiuk wygrała już 17 meczów z rzędu. Wyrasta na bardzo poważną kandydatkę do wygrania French Open. Teraz w półfinale zmierzy się z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Oczywiste było, że na konferencji prasowej Ukrainki temat jej meczu z Rosjanką wzbudzi zainteresowanie dziennikarzy z całego świata.

Kostiuk dba "żeby nikt nie musiał się przyzwyczajać do tak okropnego życia"

- Widziałam, że wczoraj wieczorem zaczęły się kolejne bombardowania w moim kraju. W nocy nigdy nie śledzę wiadomości, bo nie mogłabym spać, a jestem tu, żeby wykonywać swoją pracę. Kiedy się obudziłam, zobaczyłam, co się działo i napisałam SMS-a do rodziny, żeby się dowiedzieć czy wszystko u nich w porządku. To praktycznie wszystko, co mogę zrobić. Mogę tu siedzieć i z wami o tym rozmawiać, żebyście to przekazali i żeby dzięki temu nikt nie musiał się przyzwyczajać do tak okropnego życia – mówiła Kostiuk.

Kilka dni temu Ukrainka opowiadała tu, jak przepłakała poranek, bo rosyjska rakieta spadła sto metrów od jej rodzinnego domu w Kijowie. Niewiele brakowało, a Marta straciłaby najbliższych.

- Teraz czeka na ciebie rosyjska przeciwniczka; czy udaje ci się to odłożyć na bok, gdy jesteś na korcie, czy jednak nie możesz się pogodzić z faktem, że grasz z Rosjanką? – została zapytana Kostiuk chwilę po tym, jak opowiedziała o najnowszych bombardowaniach.

- Cóż, nie sądzę, że gdybym tego nie rozdzieliła, byłabym w stanie pokonać Mirrę w poprzednich meczach, a w tym roku to się stało dwa razy [7:6, 6:3 w Brisbane i 6:3, 7:5 w Madrycie] – odpowiedziała Ukrainka. - Zazwyczaj nie obchodzi mnie, kto jest po drugiej stronie siatki. Jestem tam, żeby grać w tenisa i wykonywać swoją pracę. I to wszystko. W czwartek nic się dla mnie nie zmieni – przekonywała Kostiuk. Ale po chwili otworzyła się i opowiedziała, co tak naprawdę czuje wobec rosyjskich tenisistek, które spotyka w tourze.

Zacytowano jej Rosjanki. Wtedy Ukrainka nie wytrzymała

Jeden z dziennikarzy zaczął cytować Marcie Kostiuk słowa Rosjanek. - Diana Sznajder [Rosjanka] po pokonaniu tu Ołeksandry Olijnykowej [Ukrainki] powiedziała: "Nie gram z przeciwniczką, gram przeciwko piłce, a piłka jest ta sama". Andriejewa o grze z ukraińską zawodniczką powiedziała: "Naprawdę staram się grać przeciwko piłce, która do mnie leci. Nie ma znaczenia, kto stoi po drugiej stronie" – usłyszeliśmy. - Czy to jest frustrujące? Brzmi, jakby próbowały unikać rozmowy o tej sytuacji. Czy to jest frustrujące? – dopytywał reporter.

- Dla mnie to już nie jest frustrujące. Wszyscy są dorośli i wiedzą, o czym mówią. Wiedzą, co się dzieje. Mają telefony, mają Instagrama, mają wiadomości. Wyraźnie wiedzą, co się dzieje. Jeśli chcą uniknąć rozmowy na ten temat, to co mogę powiedzieć? Wybierają strategię, która im odpowiada, i to wszystko. Ja niewiele mogę z tym zrobić. Chciałabym, żeby było z ich strony jakieś jaśniejsze stanowisko w sprawie tego, co się dzieje. Zwłaszcza kiedy twój kraj zabija innych ludzi. Nie wiem, jak możesz spać spokojnie w nocy, wiedząc, że to się dzieje, i nie mieć nic do powiedzenia w tej sprawie. Tak, niewiele więcej mogę powiedzieć – usłyszeliśmy od Kostiuk.

Półfinalistka Rolanda Garrosa zapewniła, że mimo śledzenia wydarzeń ze swojego kraju i mimo rozmawiania o nich radzi sobie emocjonalnie na tyle dobrze, żeby skutecznie rywalizować w turnieju. - Przed pierwszą rundą było naprawdę ciężko. Nie wiedziałam, czy będę w stanie w ogóle o tym nie myśleć. Dzisiaj było dobrze, bo jak powiedziałam, moi przyjaciele i rodzina, wszyscy, do których pisałam, odpowiedzieli, że wszystko jest w porządku – mówiła.

Kostiuk przedstawiała też sytuację w Ukrainie reportom gorzej zorientowanym. Zawodniczka została zapytana, czy Ukraińcy mieli w ogóle możliwość oglądania jej meczu z rodaczką, Eliną Switoliną.

- Myślę, że teraz w Ukrainie nie ma problemów z prądem. Zwykle zimą jest to duży problem. Czasami moi rodzice nie mieli prądu przez jakieś dwa-trzy dni. To było straszne, biorąc pod uwagę, że na zewnątrz było minus 20 stopni. Teraz jest lepiej. Kiedy po meczu sprawdzałam wiadomości od wszystkich, którzy mi gratulowali, zobaczyłam, że mecz oglądało mnóstwo ludzi. Myślę, że to był ważny mecz dla Ukrainy. Na pewno jest internet, więc nawet jeśli gdzieś brakowało prądu, to kibice sobie poradzili. Ludzie są na wiele rzeczy przygotowani po czterech latach wojny. Wiedzą, że muszą naładować wszystkie telefony i komputery przed wieczorem, bo nie wiadomo, jak będzie rano. A jest naprawdę dużo fanów, którzy oglądają nas bez względu na wszystko.

Polka pozwoliła jej płakać. Tak Zaniewska została trenerką Kostiuk

W całkiem innym tonie niż o Rosjankach Kostiuk mówiła o Polce, Sandrze Zaniewskiej. – Moja trenerka ma ogromny wpływ na moje sukcesy. Wiecie, nie pracujemy razem sezon ani nawet dwa, tylko już dłużej. Sandra oddała tej pracy duszę i bardzo mnie zmieniła. Myślę, że obie w tej relacji zawodowej dorastałyśmy i się zmieniłyśmy. Zdecydowanie nie byłoby mnie tu bez niej – przekonywała.

Kostiuk przypomniała, jak zaczęła się ta współpraca. - Moja poprzednia menedżerka zorganizowała nam spotkanie, ponieważ znała nas obie i pomyślała, że to będzie dobry pomysł, żebyśmy spróbowały współpracować. Spotkałyśmy się i miałyśmy tydzień próbny w Monako przed wyjazdem do Waszyngtonu w 2023 roku. Nie miałam wtedy trenera, nie miałam nikogo, z kim mogłabym pracować. Miałam taki czas, że płakałam na każdym treningu. Sandra nie powiedziała na to ani słowa. Wszyscy inni trenerzy, z którymi wcześniej pracowałam, wpadali w furię. Mówili, że muszę się zmienić, po prostu się wściekali. Byłam bardzo zaskoczona tym, jak opanowana i spokojna była Sandra, kiedy przeżywałam tę burzę w mojej głowie. Pozwoliła mi być sobą. Czułam się bardzo, bardzo komfortowo. Chyba po raz pierwszy w życiu czułam się komfortowo z trenerem jako człowiek – opowiedziała Kostiuk.

Ukrainka postawiła Rosjankę za wzór. Bo Kasatkina nie dała się zastraszyć i zmieniła obywatelstwo

Ten moment konferencji Ukrainki był dla nas szczególnie miły. Marta jest bardzo sympatyczną tenisistką, ale bez wątpienia dobrze życzymy jej również dlatego, że prowadzi ją nasza rodaczka.

Po części dotyczącej Sandry Zaniewskiej na konferencji Kostiuk jeszcze raz wrócił temat wojny.

- Czy rozumiesz, że niektórzy rosyjscy tenisiści mogą nie chcieć publicznie mówić, co naprawdę czują, ponieważ boją się konsekwencji w swoim kraju – została zapytana Ukrainka.

- Znam ludzi, którzy opuścili Rosję w momencie rozpoczęcia wojny. Sprzedali wszystkie swoje interesy, zostawili wszystko, ponieważ po prostu nie zgadzają się z tym, co ich kraj robi innym ludziom. To ich sposób na protest. Jedni wyjeżdżają i zaczynają nowe życie gdzie indziej, inni publicznie to wszystko potępiają. W Rosji jest wiele osób publicznych, które to zrobiły i oczywiście nie mają teraz możliwości powrotu. Może w przyszłości, nie wiem, ale nie teraz. Jest więc sposób, żeby się nie zgadzać z tym, co robi Rosja. Najlepszym przykładem jest Daria Kasatkina. Wiem, że kiedy mówiła o tym publicznie, ludzie przychodzili do jej mieszkania jej rodziców, i ich straszyli. To nie powstrzymało jej przed zmianą obywatelstwa [na australijskie], ani przed wyprowadzką. Myślę, że ten, kto przez cztery lata nic nie zrobił i nic nie powiedział, dał w ten sposób jasno do zrozumienia, po której stronie stoi. I to jest ciężar, jaki te osoby muszą dźwigać. To oni z tym żyją, nie ja – podsumowała Kostiuk.

Półfinał Kostiuk – Andriejewa odbędzie się w czwartek. W drugim półfinale zmierzą się zwyciężczynie ćwierćfinałów Maja Chwalińska – Anna Kalinska i Aryna Sabalenka – Diana Sznajder.

Więcej o: