Andriejewa (8. WTA) pokonała Cirsteę (18. WTA) 6:0, 6:3 i po upływie zaledwie 57 minut zameldowała się w półfinale tegorocznego French Open. Teraz zmierzy się z Martą Kostiuk (15. WTA), a mecz ten zapewne będzie miał wymiar nie tylko czysto sportowy.
Andriejewa wiedziała, że na etapie półfinału Roland Garros 2026 na pewno zmierzy się z którąś z reprezentantek Ukrainy. Kostiuk bowiem pokonała swoją rodaczkę Elinę Switolinę (7. WTA) 6:3, 2:6, 6:2, śrubując tym samym swój tegoroczny rekord zwycięstw na mączce do 17 meczów. 23-latka wygrała na korcie ziemnym prestiżowy turniej WTA 1000 w Madrycie. W finale pokonała właśnie Mirrę Andriejewą w dwóch setach 6:3, 7:5. Ale po meczu sporo mówiło się także o symbolicznym geście Kostiuk.
Ukrainka jest bowiem chłodna i konsekwentna w traktowaniu rywalek z Rosji. Po spotkaniach z nimi nie podaje im ręki w geście solidarności z codziennie bombardowanymi przez Rosjan rodakami. 23-latka w swoich wypowiedziach bardzo często podnosi sprawę wojny. Jest nieprzejednana w nagłaśnianiu niezwykle trudnej sytuacji, z jaką od ponad czterech lat mierzą się Ukraińcy w związku ze zbrojną napaścią Rosji na ich kraj.
- Na wstępie pragnę wspomnieć o tym historycznym spotkaniu, jakie dziś rozegrałyśmy z Eliną. Znowu w Ukrainie była ciężka noc, zwłaszcza w Kijowie. Tak wiele osób straciło życie. Pragnę zadedykować ten mecz Ukraińcom i ich niezłomności. Dziękuję. Sława Ukrainie - powiedziała tuż po wtorkowym ćwierćfinale Roland Garros.
Po finale w Madrycie zaś Kostiuk jak zwykle nie wymieniła uprzejmości z Andrejewą. Dwukrotnie nie podała jej ręki. Rosjanka jest nader aktywna w swoich mediach społecznościowych. Po rywalizacji w stolicy Hiszpanii wypomniano jej, że swego czasu polubiła treści wspierające Władimira Putina.
Czy w związku z trwającą wojną mecz przeciwko reprezentantce Ukrainy ma dla Andriejewej dodatkowe znaczenie? - zapytał rosyjski portal championat.com, gdy nie było jeszcze wiadomo, z którą z nich zmierzy się Rosjanka.
- To świetne zawodniczki, wojowniczki. Wiem, czego się spodziewać. Każdy mecz będzie trudny, bez względu na to, z kim przyjdzie mi grać. Będę się przygotowywać, żeby pokazać swój najlepszy tenis. Dla mnie nie ma znaczenia, że to Ukrainki, nie robi mi różnicy, przeciwko komu gram. Będę koncentrować się na piłce i na tym, jak leci - powiedziała 19-latka.
- Zagraniczni dziennikarze próbują nadać temu meczowi szczególny status ze względu na to, że Kostiuk i Switolina to Ukrainki. Przywykłaś już do tego? - padło kolejne pytanie, cytowane przez portal championat.com.
- Rozumiem, że dziennikarze lubią dodać trochę pikanterii. Jestem na to gotowa. Wszystko zależy od dziennikarza. Wiem już, kto jest przyjaźnie nastawiony, a kto lubi wbić szpilkę. Zawsze odpowiadam szczerze, więc nie jest to dla mnie problem - zaznaczyła Andrejewa.
Półfinał, w którym zmierzy się Rosjanka z Ukrainką ma odbyć się w czwartek 4 czerwca. Nie podano jeszcze godziny rozpoczęcia meczu. Już jutro w środę 3 czerwca Maja Chwalińska powalczy o półfinał z inną reprezentantką Rosji, Anną Kalinską. Początek o godz. 11.00. Zapraszamy do śledzenia relacji z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.