Sport.pl +

Kryzys, wielki kryzys. Po porażce Świątek pojawił się nowy pomysł

Dominik Senkowski
Iga Świątek
CHRISTOPHE PETIT TESSON PAP/EPA

Przegrana Igi Świątek z Martą Kostiuk w Paryżu zaniepokoiła kibiców i dziennikarzy. - Martwią rozmiary pomyłek z forhendu. A przecież niedawno w Rzymie potrafiła wygrać z Osaką i Pegulą przede wszystkim dzięki temu zagraniu - mówi komentator Canal+ Sport Maciej Zaręba. Pytany o plany zatrudnienia kolejnego trenera przez Świątek, widzi w tym szansę. - Gavin McMillan bardzo pomógł poukładać serwis Aryny Sabalenki, Agnieszka Radwańska ma świetny wpływ na Magdę Linette - wylicza.

Roland Garros to dla Igi Świątek miejsce wyjątkowe. W Paryżu zdobywała tytuł wielkoszlemowy już cztery razy. W niedzielę przegrała jednak w czwartej rundzie z Ukrainką Martą Kostiuk 5:7, 1:6. Aby spróbować zrozumieć, co właściwie wydarzyło się w Paryżu, rozmawiamy z Maciejem Zarębą, komentatorem tenisa w Canal+ Sport, który uważnie śledzi każdy ruch byłej liderki światowego rankingu. Jego diagnoza jest wymowna, choć daleka od paniki.

Brak narzędzi

Kiedy dwa tygodnie temu oglądaliśmy Igę Świątek w Rzymie, widzieliśmy tenisistkę odradzającą się, która z łatwością odprawiała zawodniczki formatu Naomi Osaki czy Jessiki Peguli. Co zatem sprawiło, że w stolicy Francji mechanizm znów zaczął się zacinać? Zaręba nie ma wątpliwości, gdzie szukać źródeł problemu: - W najprostszych słowach: o porażce Igi zadecydowała jej słaba dyspozycja dnia. Nie możesz wygrać meczu na takim poziomie, jeśli nie działa serwis i forehand, a te dwa uderzenia wyraźnie zawiodły.

Komentator telewizyjny podkreśla, że kluczem do sukcesów Świątek jest rzetelność i inteligentne planowanie gry. - Brakowało mi tego, za co Igę w ostatnich tygodniach chwaliliśmy: cierpliwego budowania i przygotowywania pozycji do ataku, rzetelności w grze z głębi kortu - zauważa. I dodaje, że kumulacja słabszych elementów gry, w tym zwłaszcza niski procent skuteczności pierwszego podania, doprowadziła do fatalnego w skutkach wniosku: -Naszej tenisistce po prostu zabrakło narzędzi, aby ten mecz wygrać.

Najsłabszy turniej Igi na kortach Rolanda Garrosa od lat

Wielu ekspertów i kibiców zastanawia się, czy Marta Kostiuk zagrała mecz życia, czy też Iga Świątek pomogła jej odnieść zwycięstwo w 1/8 finału. Maciej Zaręba ocenia postawę Ukrainki na chłodno: - Nie grała na swoim najwyższym poziomie, przecież Iga, mimo bardzo przeciętnej postawy w pierwszym secie, prowadziła 4:3 i 5:4, serwowała na wygranie seta.

Po zwycięstwie nad Świątek Kostiuk w tym sezonie na kortach ziemnych może pochwalić się bilansem 16:0. Wygrała dwa turnieje, w tym zawody WTA 1000 w Madrycie. To jej najcenniejszy tytuł w karierze. Problem w tym, że nie musiała wcale grać aż tak dobrze, jak w Hiszpanii, by w niedzielę wyeliminować polską mistrzynię z Rolanda Garrosa.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Kluczowa zdaniem naszego rozmówcy okazała się końcówka otwierającej partii. To właśnie moment, w którym Świątek nie potrafiła domknąć partii, stał się punktem zwrotnym. - Polka do końca spotkania nie wygrała już swojego podania - przypomina Zaręba.

Stawia też tezę, że nawet radykalna poprawa serwisu nie uratowałaby Świątek w tym konkretnym meczu, jeśli problemem pozostawał forehand. - Martwią rozmiary pomyłek i totalny brak kontroli. A przecież w Rzymie potrafiła wygrać z Osaką i Pegulą przede wszystkim dzięki temu uderzeniu - podkreśla komentator C+, wskazując na drastyczny kontrast między wyższą formą z Włoch, a spadkiem jakości gry w Paryżu.

Statystyki nie kłamią. To najsłabszy wynik Igi Świątek w Paryżu od 2019 roku. W sezonach 2020, 2022, 2023 i 2024 nie było na nią mocnych, w 2021 lepsza okazała się Maria Sakkari w ćwierćfinale, a w poprzednim roku Aryna Sabalenka na etapie półfinału.

- Jeżeli królowa Paryża przegrywa już na etapie 1/8 finału, na pewno musimy rozpatrywać ten wynik w kategoriach dużej porażki - mówi Zaręba. Zauważa, że ból jest tym większy, iż początek sezonu na mączce, w tym występy w Rzymie, sugerował, że Iga jest w lepszej dyspozycji. - Rok temu, kiedy nie była w formie, osiągnęła półfinał. Tegoroczny rezultat to dla Igi na pewno spore rozczarowanie, ale to nie jest czas, aby się załamywać - uspokaja dziennikarz.

Przed Igą Świątek trudny czas. Kończy się sezon na kortach ziemnych, a rozpoczyna walka na trawie. Maciej Zaręba przypomina, że przed byłą liderką rankingu stoi wyzwanie nie tylko mentalne, ale i matematyczne: - To oznacza dla Igi sporo punktów do obrony, bo przed rokiem wygrała Wimbledon i była w finale imprezy WTA 500 w Bad Homburgu. To będą ważne tygodnie z perspektywy utrzymania wysokiej pozycji w rankingu WTA.

Czas na zmiany w sztabie?

W obliczu wczesnego odpadnięcia z paryskiego turnieju pojawiają się pytania o zespół Polki. Czy Francisco Roig, który dołączył do ekipy stosunkowo niedawno, może czuć się zagrożony?

- Nie spodziewam się żadnych zmian – ucina spekulacje Zaręba. - Współpraca z hiszpańskim szkoleniowcem to nadal świeża sprawa. Powinniśmy dać mu więcej czasu. Iga dobrze czuje się w jego towarzystwie, sama często wspomina, że nadają na podobnych falach i mają podobne spojrzenie na tenis. Należy kontynuować pracę.

Nasz rozmówca odniósł się również do pomysłów Igi na wzmocnienie sztabu, poprzez dodanie drugiego trenera. Choć nie jest pewne, w jakim kierunku pójdzie Świątek, Zaręba widzi w tym ruchu potencjał. Wskazuje przy tym na sprawdzone w tourze schematy, gdy specjalistyczna wiedza potrafi zdziałać cuda. - Gavin McMillan bardzo pomógł poukładać serwis Aryny Sabalenki, Agnieszka Radwańska ma świetny wpływ na Magdę Linette - wymienia.

McMillan to biomechanik, którego rady pozwoliły wyeliminować podwójne błędy serwisowe Białorusinki. Od sierpnia 2025 pracuje z Coco Gauff. Radwańska jako była tenisistka, wiceliderka rankingu, od ponad roku pracuje w roli konsultantki Linette.

Na razie Iga Świątek zdradziła jedynie w Paryżu, że do zmiany nie dojdzie przed Wimbledonem. - Zatrudniłam Francisco, wiedząc, że drugi trener zostanie na pewnym etapie dodany, bo Francisco nie "zrobi" całego sezonu. Tylko na razie jeszcze o tym za bardzo nie myślę i nie skupiam się na tym, bo wiem, że na kolejne turnieje pojedziemy wspólnie. Pewnie po Wimbledonie powiem coś więcej - przyznała na konferencji prasowej po meczu z Kostiuk. 

Jakie opcje rozważa Iga Świątek? Według Macieja Zaręby pytania pozostają otwarte: - Wprowadzenie specjalisty od danego uderzenia, a może nawiązanie współpracy z byłą, bardzo doświadczoną tenisistką, która doskonale zna wszystkie emocje przeżywane przez Igę na korcie? A może ktoś, kto stworzy równy duet z Francisco Roigiem?

Porażka z Kostiuk jest bolesna, ale historia tenisa zna wiele przypadków, w których po takich kryzysach mistrzynie wracały silniejsze. Czy tak będzie i tym razem? Polka przyznała, że spodziewa się, iż walka o powrót do wysokiej dyspozycji może jej zająć więcej czasu. Przed nią teraz krótki odpoczynek, a następnie przygotowania do rywalizacji na nawierzchni trawiastej.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...