Naomi Osaka zadziwiła tenisowy świat swoimi kreacjami. Jest zresztą znana z dość ekscentrycznego podejścia do spraw mody na korcie. W starciu z 18-letnią Amerykanką Ivą Jovic, po wyjątkowo długiej, trzygodzinnej grze, zwyciężyła w trzech setach.
Wielkoszlemowy turniej na paryskiej mączce wchodzi w decydującą fazę. Iga Świątek (3. WTA) w niedzielę 31 maja zmierzy się w IV rundzie Roland Garros z Martą Kostiuk (15. WTA) i to będzie poważny sprawdzian dla Raszynianki. Ukrainka bowiem ma bilans 15/15, jeśli chodzi o wygrane spotkania na kortach ziemnych w tym sezonie.
Nie mniej trudne zadanie stało w sobotnie popołudnie przed Naomi Osaką. Jej rywalka, 18-letnia Iva Jovic, uznawana jest za wschodzącą gwiazdę światowego formatu.
W piątym gemie młoda Amerykanka zdołała przełamać bardziej utytułowaną rywalkę, ale już w kolejnym musiała uznać wyższość 28-latki. Spotkanie było niezwykle zacięte, żadna z tenisistek nie była w stanie wywalczyć przewagi, co musiało skutkować tie-breakiem, do którego doprowadził fantastyczny forhend Jovic. W kluczowym fragmencie to jednak Osaka zdominowała rywalkę i ostatecznie zwyciężyła w pierwszym secie po godzinie i 8 minutach gry.
Kolejna partia rozpoczęła się od dwóch gemów, wygranych serwisem. - Naomi zaczyna narzucać Jovic swoją grę - przyznał jeden z komentatorów. I taki też przebieg miał trzeci gem, w którym doświadczona Japonka zdołała przełamać przeciwniczkę. Jovic jednak błyskawicznie odpowiedziała tym samym (2:2), wykorzystując kiepską obronę Osaki. Następnie Amerykanka - mimo podwójnego błędu serwisowego oraz niecelnego bekhendu - wyszła na prowadzenie w secie.
W następnych częściach drugiego seta gra ponownie bardzo się wyrównała (3:3, 4:4). W dziewiątym gemie Jovic przy swoim podaniu wygrała do 15 i musiała przełamać Osakę na zwycięstwo. Przy stanie 30:30 Japonka wrzuciła kolejny bieg, ale w kolejnej akcji pomyliła się przy forhendzie. Ostatecznie jednak za sprawą mocnego woleja zdołała doprowadzić do remisu 5:5 w secie. W kolejnym gemie 18-letnia Amerykanka po początkowych problemach (0:15 i 15:30) nie pozwoliła się przełamać. Osaka ze wściekłości cisnęła rakietą o kort.
Agresja przydała się 28-latce przy skutecznym serwisie, a remis w secie po 6 kolejny raz spowodował konieczność rozgrania tie-breaka. W nim zdecydowanie lepiej zaprezentowała się Jovic (2:0, 4:1), która finalnie wyrównała stan meczu.
W czwartym gemie trzeciego seta zaczęło się od 30:0 dla Osaki, ale triumfatorka Australian Open z 2021 roku ostatecznie uległa Jovic w grze na przewagi. W kolejnym gemie Japonka nie wypuściła piłki na zwycięstwo i dzięki asowi serwisowemu wyszła na prowadzenie 3:2.
Zobacz też: Nieprawdopodobne, co zrobiła Chwalińska! Przegrywała już 1:6, 1:2
- Wszystko zaczyna się od agresywnej pracy nóg. Bardzo dobrze robi to Iva Jovic, mimo młodego wieku prędkości Osaki nie sprawiają jej dużego problemu - zauważyli komentatorzy Eurosportu, a Amerykanka kolejny raz wyrównała stan rywalizacji w trzecim secie.
Mimo upływu niemal trzech godzin gry obie zawodniczki prezentowały się znakomicie pod względem fizycznym, co mogło zwiastować super tie-breaka.
Tym bardziej, że Jovic kontynuowała swoje niezwykle dokładne zagrania (4:4), ale Osaka znakomicie serwowała. Wreszcie Amerykanka stanęła przed widmem porażki (4:5). Przy stanie 30:30 Iva Jovic pomyliła się przy bekhendzie i to Japonka miała piłkę meczową, którą ostatecznie wygrała.
Iva Jovic - Naomi Osaka 1:2 (6:7, 7:6, 4:6)