3:6, 6:1 w meczu Switoliny. Zadecydował trzeci set

Z pewnością nie aż tak trudnego meczu spodziewała się Elina Switolina w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Roland Garros. Ukrainka po wyczerpującym, trwającym niemal 2,5 godziny pojedynku, pokonała Węgierkę Anne Bondar 3:6, 6:1, 7:6(3). W decydującym secie do rozstrzygnięcia losów rywalizacji potrzebny był super tie-break.
Elina Switolina
Fot. CHRISTOPHE PETIT TESSON (PAP/EPA)

W I rundzie wielkoszlemowego Roland Garros los skojarzył siódmą rakietę świata, Elinę Switolinę, z zajmującą 57. lokatę Węgierką Anną Bondar. Faworytki nikomu nie trzeba było przedstawiać - była nią Ukrainka, która w bieżącym sezonie jest w fenomenalnej formie, a przed przyjazdem do Paryża triumfowała w turnieju rangi 1000 w Rzymie, pozostawiając w pokonanym polu Jelenę Rybakinę, Igę Świątek i Coco Gauff.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Blisko sensacji na Roland Garros. Zadecydował super tie-break

Niespodziewanie jednak w pierwszej odsłonie warunki bardzo szybko chciała zacząć dyktować Bondar. Obie panie zanotowały po przełamaniu już na starcie meczu, a następnie każda z nich bardzo pewnie wygrywała swój serwis. Moment zwrotny nastąpił w ósmym gemie tej partii, gdy Switolina dwukrotnie broniła break pointa. Za trzecim razem jednak skuteczniejsza była Węgierka, która przełamała w najlepszym możliwym momencie. Po chwili zamknęła seta wynikiem 6:3, wygrywając ostatniego gema do 15.

Taki rezultat podziałał na Switolinę niczym płachta na byka. Krótko po powrocie na kort pozwoliła rywalce na ugranie zaledwie jednego gema - wprawdzie do zera, ale jednego. To, co działo się potem, to istna dominacja Ukrainki z domieszką olbrzymiej walki węgierskiej tenisistki. Bondar bowiem najpierw pozwoliła wyżej notowanej rywalce na przełamanie, ale w piątym gemie aż pięciokrotnie stanęła przed szansą na to, by odłamać.

Żadnej z tych okazji jednak 57. rakieta rankingu WTA nie wykorzystała, co dało Switolinie bardzo duży spokój przed kolejnymi gemami. Drugiego seta Ukrainka wygrała aż 6:1 i wydawało się, że wróciła na dobre tory.

Nic bardziej mylnego. W decydującej odsłonie jasne stało się, że Węgierka tanio skóry nie sprzeda. W drugim gemie do rozstrzygnięcia go na swoją korzyść Switolina potrzebowała aż 20 piłek, a dwukrotnie musiała bronić break pointa. Przełamać zresztą dała się chwilę później na 1:3.

Ukrainka wprawdzie odłamała już w kolejnym gemie, wygrywając do zera, a po chwili wyszła na prowadzenie 4:3, ponownie rozbijając rywalkę bez przegranej akcji. Gdy prowadziła 5:3, wydawało się, że będzie już po meczu. Tymczasem Bondar wróciła do rywalizacji w fenomenalnym stylu, raz jeszcze przełamując rywalkę i doprowadzając do super tie-breaka.

Tam jednak nie było wątpliwości. Switolina zdominowała niżej notowaną rywalkę i po długim, trwającym niemal 2,5 godziny meczu, wygrała 10:3 i przypieczętowała swój awans do kolejnej rundy. W niej zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania pomiędzy Leolią Jeanjean a Kaitlin Quevedo.

Elina Switolina (Ukraina) - Anna Bondar (Węgry) 3:6, 6:1, 7:6(3)

Zobacz też: Świątek przemówiła po awansie do II rundy Roland Garros. "Tu są inne warunki"

Więcej o: