Rozpoczęła się rywalizacja w tegorocznej edycji Roland Garros. Na tym turnieju zobaczymy wielu reprezentantów Polski - Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette i Maja Chwalińska zmierzą się w rywalizacji pań oraz Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w męskiej odsłonie tego turnieju.
Jako pierwsza na korcie zameldowała się Magda Linette (57. WTA), która w pierwszej rundzie trafiła na Terezę Valentovą (42. WTA) z Czech. To było pierwsze ich spotkanie w historii.
Ten mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla polskiej zawodniczki, która pewnie utrzymywała swoje podanie. W czwartym gemie stanęła przed pierwszą szansą na przełamanie. Poznanianka wyszła na prowadzenie 40:0, co oznaczało, że miała trzy szanse na wykorzystanie break pointa. Wystarczyła jej jedna piłka, by wyjść na dwugemowe prowadzenie.
Chwilę później musiała obronić swoje podanie i potwierdzić to przełamanie. Przeciwniczka popełniała sporo błędów, co sprawiło, że szybko wyszła na prowadzenie 30:0. Czeszka nie zamiarzała tak łatwo odpuścić. Zagrała kapitalnie wzdłuż linii, zdobywając pierwszy punkt w piątym gemie. Linette jednak była spokojna i nie spieszyła się, co udowodniła chwilę później, serwując bardzo dobrze. Rywalka nie była w stanie przebić zagranej piłki do zewnątrz kortu i trafiła w taśmę. Chwilę później na tablicy wyświetlał się wynik 4:1.
Zobacz też: Kostjuk wygrała w Paryżu i zaczęła mówić o ataku na Kijów. Padły poruszające słowa
Przy wyniku 4:2 rywalka ruszyła do odrabiania strat - grała bardzo mocno, przełamując rywalkę. Ponadto Polka zaczęła się mylić, na przykład nie dała rady przebić woleja pod siatką, co sprawiło, że Czeszka dała radę przełamać powrotnie naszą rywalkę i zamiast 5:2, zrobiło się 4:3. W kolejnym gemie Valentova próbowała narzucić swoje tempo gry i zmusić przeciwniczkę do popełniania błędów. Jednak Polka do pewnego momentu dzielnie się broniła. Koniec końców parę akcji później było już 4:4.
W końcówce więcej zimnej krwi zachowała Valentova, która dała radę przełamać Linette na 5:6. Wielka szkoda, bo Polka grała bardzo dobrze i dzielnie się broniła. Poznanianka jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, bo w kolejnej odsłonie tego seta miała szansę na przełamanie, ale niestety jej nie wykorzystała. Ostatecznie pierwszy set padł łupem Czeszki 5:7.
Linette utrzymała podanie na samym początku drugiego seta, ale w trzecim gemie uderzyła piłkę w siatkę przy wyniku 30:40 i została przełamana. Linette błyskawicznie odrobiła stratę przełamania i było 2:2 w drugim secie. Potem Linette znów nie utrzymała swojego podania, a Valentova prowadziła 4:2. Później Czeszka zaczęła popełniać coraz więcej błędów, a Linette wygrała cztery gemy z rzędu. - Magda zagrała tego gema na swoich warunkach - mówił Maciej Synówka w trakcie transmisji w Eurosporcie. Linette wygrała seta 6:4.
Na początku decydującej partii tenisistki nie utrzymywały swojego podania i były przełamywane. Poza tym Linette doskwierały problemy zdrowotne i narzekała na ból uda. - Magda zachowuje spokój, ale ten ból jest wyraźny - dodawali komentatorzy. Po trzecim gemie na korcie pojawiła się fizjoterapeutka. Linette wróciła do gry i zdołała wyjść na prowadzenie 3:1. W piątym gemie Linette grała wyłącznie serwisem od dołu, a ból wydawał się być nie do zniesienia.
Linette jednak nie odpuściła i grała dalej. Polka prowadziła 4:2, ale Valentova szybko doprowadziła do remisu 4:4. W dziewiątym gemie Valentova miała dwa break pointy, ale żadnego z nich nie wykorzystała. Przy kolejnym gemie serwisowym Linette obroniła dwa kolejne break pointy. Kwestia awansu wyjaśniła się dopiero w tie-breaku. Linette szybko uzyskała przewagę mini-breaka i wyraźnie górowała nad Valentovą. Linette prowadziła już 5:1 w tie-breaku.
Valentova jednak się nie poddała i doprowadziła do remisu 7:7. Linette miała już dwie piłki meczowe, natomiast Valentova znów odrobiła straty. Tie-break musiał się więc rozstrzygnąć w grze na przewagi. Za trzecim razem Linette była już skuteczna, dopięła swego i awansowała do drugiej rundy Roland Garros po wygranej 5:7, 6:4, 7:6 (9) z Valentovą.
Linette zagra w drugiej rundzie Roland Garros z lepszą zawodniczką z pary Jelena Ostapenko (Łotwa, 29. WTA) - Ella Seidel (Niemcy, 97. WTA).