W czwartkowe wczesne popołudnie Iga Świątek trenowała z Jeleną Rybakiną na korcie imienia Philippe’a Chatriera, czyli na centralnym obiekcie Stade Roland Garros, gdy w pobliskiej oranżerii trwało losowanie drabinki turnieju głównego. Walka o mistrzostwo French Open rozpocznie się w niedzielę. Wiemy, jaką drogę będzie musiała przejść Świątek, żeby wygrać tę imprezę po raz piąty w karierze.
Bardzo trudną przeszkodę do pokonania Świątek może mieć już w trzeciej rundzie. Wtedy może dojść do jej pojedynku z Jeleną Ostapenko. Łotyszka, która wygrała Rolanda Garrosa w 2017 roku, jest bodaj najtrudniejszą rywalką dla Polki ze wszystkich tenisistek w cyklu WTA. Świątek mierzyła się z nią już sześć razy i nigdy nie wygrała.
Jeśli teraz dojdzie do siódmego w historii oficjalnego meczu Świątek – Ostapenko, Polce o zwycięstwo na pewno nie będzie łatwo. Ostapenko gra tenis bezkompromisowy, eksperci nazywają go nawet tenisem z kasyna. Akurat w starciach ze Świątek ryzykująca Łotyszka zawsze na tym ryzyku wygrywa. A szaleńczymi atakami paraliżuje Polkę. Przeciw niej Iga nigdy dotąd nie była w stanie pokazać swojego najlepszego tenisa.
Optymistycznie zakładając, że w przypadku kolejnego meczu Świątek z Ostapenko wreszcie doczekamy się zwycięstwa naszej tenisistki, musimy zdać sobie sprawę, że dalej w tegorocznym French Open może być Idze tylko jeszcze trudniej. W czwartej rundzie Świątek może się zmierzyć z Ukrainką Martą Kostiuk, która dopiero co wygrała turniej WTA 1000 na mączce w Madrycie. A w ćwierćfinale możliwe jest starcie Świątek z kolejną Ukrainką, Eliną Switoliną, czyli mistrzynią ostatniego testu przed French Open – „tysięcznika" w Rzymie.
Ze Switoliną Świątek grała w tym roku dwa razy – w ćwierćfinale w Indian Wells oraz w półfinale w Rzymie – i oba mecze przegrała. W tych trzysetowych bojach Polka popełniła odpowiednio 42 i 50 niewymuszonych błędów. Za każdym razem niecierpliwiła się w długich wymianach. Nie wytrzymywała świetnej gry obronnej Switoliny.
Jeśli Świątek faktycznie zagrałaby kolejno z Ostapenko, Kostiuk oraz Switoliną i pokonała je wszystkie, dotarłaby do półfinału. A to już wyrównanie wyniku sprzed roku (wówczas przegrała z Sabalenką). Najtrudniejszą potencjalną rywalką w półfinale dla rozstawionej z numerem trzecim Igi jest Jelena Rybakina (numer 2 w rankingu WTA). Dopiero w finale nasza tenisistka może zmierzyć się z Aryną Sabalenką (nr 1) lub z broniącą tytułu Coco Gauff (nr 4).
Na dość spokojne granie Igi Świątek w tegorocznym French Open możemy liczyć chyba tylko w pierwszej i drugiej rundzie. W swoim meczu otwarcia tego turnieju Świątek zmierzy się z 17-letnią Emerson Jones. Australijka to utalentowana zawodniczka, w 2024 roku była finalistką juniorskich Australian Open i Wimbledonu. Ale w światowym rankingu jest 136. i dopiero zadebiutuje w Rolandzie Garrosie. Jeśli Świątek ją pokona, następnie zmierzy się z Sarą Bejlek albo z jedną z kwalifikantek (rywalką Czeszki).
Swojej przeciwniczki w pierwszej rundzie nie poznała jeszcze nasza kwalifikantka, Maja Chwalińska (przeszła trzystopniowe eliminacje). Natomiast Magda Linette (57 WTA) zmierzy się z Czeszką Terezą Valentovą (43 WTA), a Magdalena Fręch (49 WTA) – z Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse (75 WTA).
Poza czterema singlistkami w tegorocznym French Open Polskę reprezentuje jeszcze dwóch singlistów. Hubert Hurkacz (78 ATP) zagra w pierwszej rundzie z Hiszpanem Jaume Munarem (39 ATP), a Kamil Majchrzak (77 ATP) - z Chilijczykiem Alejandro Tabilo (35 ATP).