Iga Świątek od niedawna pracuje z nowym trenerem. Opieka Francisco Roiga nie przyniosła natychmiastowych rezultatów - pierwsze dwa turnieje kończyły się bardzo szybko. W Stuttgarcie lepsza okazała się Mirra Andriejewa, a w Madrycie mocniejsza okazała się choroba, przez którą była liderka rankingu musiała skreczować w III rundzie.
Dobry występ w Rzymie sprawił jednak, że Świątek natychmiast wróciła do grona faworytek do triumfu na kortach Rolanda Garrosa. 24-latka szczególnie zaimponowała pokonując Naomi Osakę i Jessikę Pegulę, tracąc w tych dwóch meczach zaledwie sześć gemów. I choć w półfinale lepsza okazała się triumfatorka całego turnieju - Elina Switolina, nie sposób nie docenić progresu w grze Polki.
Swoje zdanie wyraziła jedna z najlepszych tenisistek ostatnich lat - Kim Clijsters. Belgijka cztery razy triumfowała w turniejach wielkoszlemowych - w tym trzykrotnie w US Open, w latach 2005, 2009 i 2010. Przez 20 tygodni była liderką światowego rankingu singlistek, a znakomicie radziła sobie również w grze deblowej.
Zobacz też: Zapytaliśmy legendę o trenera Świątek. "Tylko dlatego z tobą rozmawiam"
W podcaście "Love All" Clijsters jasno stwierdziła, że Iga Świątek jest w gronie największych faworytek do triumfu w Paryżu. - Trudno obstawiać przeciwko niej, kiedy gra tak dobrze. To, jak zagrała przeciwko Naomi Osace, było niesamowite. Poziom, na jakim zagrała, był rewelacyjny. Pokazała swój forehand, była bardzo agresywna. To był niemal idealny mecz - podsumowała niedawny występ Polki podczas turnieju w Rzymie.
Belgijka zauważa jednak, że dalsza gra w tak dobrym stylu nie jest rzeczą oczywistą. - Jeśli uda jej się ponownie osiągnąć taki poziom, to na kortach ziemnych będzie bardzo trudno sobie z nią poradzić. Niełatwo jest jednak utrzymywać ten poziom przez cały czas - podkreśliła Clijsters.
42-latka nie uważa też, że Aryna Sabalenka jest w dobrej formie. - To aż dziwne myśleć, że Sabalenka może być teraz słabsza i od Świątek, i od Coco Gauff, ale na to wskazują jej ostatnie wyniki i styl gry na kortach ziemnych. Przegrana zawsze może się zdarzyć, ale jej uderzenia nie są tak mocne, jej intensywność nie jest na tym samym poziomie - uważa Kim Clijsters.
Iga Świątek już za kilka dni rozpocznie walkę o swój piąty triumf we French Open. Była liderka światowego rankingu będzie rozstawiona z numerem 3. Oprócz niej w głównej drabince zagrają jeszcze trzy Polki - Magdalena Fręch i Magda Linette zapewniły sobie udział dzięki pozycji w rankingu, a Maja Chwalińska awansowała przez turniej kwalifikacyjny.