Choć rywalizacja w głównej drabince French Open rozpocznie się dopiero w niedzielę 24 maja, na paryskich kortach rozpoczęła się już walka w kwalifikacjach do drugiego tegorocznego turnieju Wielkiego Szlema. Biorą w nich udział tenisiści, którzy są bardzo daleko od światowej czołówki - zazwyczaj plasują się w drugiej i trzeciej setce rankingu.
Nie dziwi więc, że wielu zawodników podchodzi bardzo emocjonalnie do spotkań eliminacyjnych. Zaledwie trzy zwycięstwa dzielą mało znanych zawodników od awansu do elity, szansy na pojedynek z najlepszymi na świecie, gigantycznej wspinaczki w rankingu oraz znaczącej nagrody finansowej, która na ich poziomie może być różnicą między dalszą grą w tenisa a koniecznością odłożenia rakiety.
Nic jednak nie usprawiedliwia zachowania, jakie zaprezentował Pedro Martinez. 29-letni zawodnik, który niegdyś był w czwartej dziesiątce zestawienia, obecnie jest tenisistą plasującym się w połowie drugiej setki. Swoją walkę o tegoroczne French Open rozpoczął od pojedynku z młodym adeptem z Japonii, Reiem Sakamoto (152. ATP)
Zobacz też: Mroczna prawda o turnieju ze Świątek. To jakby Niemcy świętowali Hitlera
Nikła różnica w rankingu mogła wskazywać na wyrównany pojedynek, ale Martinez pokonał 19-letniego rywala 6:2, 7:5. Mecz zakończył się po autowym returnie Japończyka. Po chwili obaj zawodnicy podeszli do siatki. Sakamoto zapewne spodziewał się podziękowania za mecz, został jednak zrugany przez swojego przeciwnika.
Starszy o 10 lat Pedro Martinez widocznie miał jakiś problem z zachowaniem 19-latka, gdyż ostrą dyskusję prowadził nawet po podaniu rąk arbitrowi spotkania. Doświadczony sędzia John Bloom zmuszony był do zejścia ze swojego krzesełka, by uspokoić krewkiego Hiszpana.
Zdaniem Jose Morgado, dziennikarza portugalskiego "Recordu", Hiszpan miał zaprosić swojego rywala na niezbyt miłe spotkanie na zewnątrz, niejako zapominając, że zakończony dopiero co mecz odbył się na świeżym powietrzu.
Pedro Martinez w drugiej rundzie kwalifikacji zmierzy się z Brytyjczykiem Arthurem Ferym (153. ATP). Faworytem tej części eliminacyjnej drabinki jest Amerykanin Emilio Nava (97. ATP).