Carlos Alcaraz odniósł poważną kontuzję podczas niedawnego turnieju w Barcelonie. Hiszpan przed własną publicznością był w stanie zagrać tylko jedno spotkanie. - Nie będę w stanie zagrać. Nawet odpoczywając czułem ból nadgarstka, a dyskomfort nasilał się podczas gry. Jest to trochę poważniejsza kontuzja, niż wszyscy się spodziewaliśmy - mówił wtedy.
Wicelider światowego rankingu podejmował kolejne bolesne decyzje. Wycofał się z rywalizacji w Madrycie, następnie poinformował o nieobecności w Rzymie, a także w najważniejszym turnieju rozgrywanym na mączce. "Po wynikach badań przeprowadzonych dzisiaj zdecydowaliśmy, że najrozsądniej będzie zachować ostrożność i nie brać udziału w turniejach w Rzymie i Roland Garros, czekając na ocenę sytuacji i decyzję o powrocie na korty" - napisał pod koniec kwietnia w mediach społecznościowych.
Teraz Alcaraz poinformował o tym, że jego przerwa potrwa jeszcze dłużej. "Moja rekonwalescencja przebiega pomyślnie i czuję się znacznie lepiej, ale niestety nadal nie jestem gotowy do rywalizacji, dlatego muszę wycofać się z turniejów na trawie w Queen’s i Wimbledonie. To dla mnie dwa naprawdę wyjątkowe turnieje i bardzo mi ich zabraknie. Będziemy dalej pracować, aby jak najszybciej powrócić do gry!" - napisał na Instagramie.
Tym samym przerwa Carlosa Alcaraza od tenisa potrwa co najmniej do lipca. To będą już trzy miesiące, odkąd zrezygnował z gry w Barcelonie. Powód jest jeden - kontuzja nadgarstka, która wciąż przeszkadza w grze. - Musiałem pauzować przez dwa miesiące. Ledwie byłem w stanie utrzymać rakietę, a on jeszcze grał z tym urazem - komentował były tenisista, a obecnie dyrektor turnieju w Madrycie, Feliciano Lopez, który swego czasu zmagał się z podobną dolegliwością.
Zobacz też: Mroczna prawda o turnieju ze Świątek. To jakby Niemcy świętowali Hitlera
Carlos Alcaraz wygrywał zmagania na kortach Wimbledonu w 2023 i 2024 roku - za każdym razem pokonując Novaka Djokovicia. W ostatniej edycji również dotarł do finału, ale tym razem lepszy okazał się Jannik Sinner.