Wiemy już, że w głównej drabince turnieju na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu nie ujrzymy m.in. Carlosa Alcaraza. Wiemy także, że swoich sił próbować będą Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Do tego jednak pozostało jeszcze kilka dni, bo póki co w stolicy Francji trwają trzystopniowe kwalifikacje.
Już w pierwszej rundzie doszło do niemałej sensacji. Bułgar Grigor Dimitrow (170. ATP) mierzył się z Portugalczykiem Jaime Farią (117. ATP). I choć to Dimitrow plasuje się na niższej lokacie w światowym rankingu, to był uznawany za faworyta potyczki. Zawodnik, który jeszcze w 2017 roku plasował się na trzeciej lokacie klasyfikacji ATP, od dłuższego czasu jednak przeżywa spory kryzys.
Bułgar wprawdzie zdołał wygrać pierwszego seta 6:3, lecz kolejne fazy rywalizacji nie przebiegały po jego myśli. Mający o 13 lat mniej na karku Faria zdołał dwukrotnie ograć byłą światową trójkę - najpierw 7:5, a następnie po tie-breaku do sześciu punktów.
Porażka Dimitrowa oznacza, że bułgarski tenisista po raz pierwszy od piętnastu lat nie pojawi się w głównej drabince turnieju na kortach Rolanda Garrosa. 35-latek jeszcze dwa lata temu zdołał dotrzeć aż do ćwierćfinału rywalizacji.
Wszystko zmienił ubiegłoroczny Wimbledon. Z powodu kontuzji Bułgar przegrał wówczas z Jannikiem Sinnerem. Od tamtego momentu regularnie spada w klasyfikacji generalnej rankingu ATP. Mimo to, kibice pożegnali go w Paryżu z ogromną klasą.
Rywalizacja w głównej drabince męskiego turnieju rozpocznie się 24 maja. Najlepsi tenisiści świata na kortach Rolanda Garrosa gościć będą aż do 7 czerwca.
Zobacz też: Mroczna prawda o turnieju ze Świątek. To jakby Niemcy świętowali Hitlera