Iga Świątek wraca do dobrej dyspozycji. Rezultatów ciężkiej pracy pod okiem nowego szkoleniowca w pierwszych dwóch turniejach na mączce nie było jeszcze widać - w Stuttgarcie Polka przegrała z Mirrą Andriejewą, a w Madrycie była zmuszona do poddania meczu trzeciej rundy z Ann Li w trakcie trzeciego seta.
Następny w kalendarzu był Rzym i choć jednego z ulubionych turniejów Świątek nie udało się wygrać, w końcu widoczny był progres w jej grze - patrząc zarówno na statystyki, jak i na same wyniki. Najlepsza polska tenisistka po raz pierwszy od miesięcy awansowała do półfinału, po raz pierwszy od miesięcy pokonała też rywalkę z czołowej dziesiątki rankingu. W meczach z Naomi Osaką i Jessicą Pegulą oddała zaledwie sześć gemów.
Wszystko wskazuje na to, że treningi pod okiem Francisco Roiga przynoszą skutek. Hiszpan zastąpił Wima Fissette'a i była to jedyna zmiana w teamie Świątek, chociaż wielu kibiców i ekspertów domagało się wręcz rewolucji. Faktem jest natomiast, że w Stuttgarcie i Madrycie brakowało Darii Abramowicz. Pojawiła się ona we Włoszech.
Zobacz też: WTA zdecydowała ws. Aryny Sabalenki i białoruskich tenisistek
Zdaniem Marka Furjana, dobrze się stało, że mało kto zauważył powrót Abramowicz do sztabu. - Po Rzymie nic się nie mówi o tym, że Daria dołączyła [do teamu Świątek]. Nie ma jakiejś dramy w internecie, nikt tego nie przeżywa, bo Iga wyglądała lepiej - tak ekspert skomentował tę sprawę w programie "Weszło w linię".
Furjan podkreślił też, że sama psycholożka nie dała tematów do rozmów. Nie była główną postacią w zespole, nie przekrzykiwała się z trenerem, tak jak to bywało jeszcze za czasów pracy Fissette'a. - Nie mówię, że to jej zasługa, czy też nie. Jak wyniki są lepsze, gra jest lepsza, to takie "seksi" tematy nie są poruszane - argumentuje.
Jednocześnie ekspert stwierdził, że kwestia obecności Abramowicz w sztabie to jedynie temat zastępczy. - Pewnie będę posądzony o obronę Darii lub Igi. Myślę, że niesłusznie. Fajnie, że rozmawiamy o tenisie, a nie o sprawach pobocznych. One czasami nie mają takiego znaczenia - podkreślił Marek Furjan.
Tegoroczne French Open rozpocznie się 24 maja, ale trwają już eliminacje. Zgłosiły się do nich trzy Polki. Linda Klimovicova przegrała w pierwszym meczu z Serbką Lolą Radivojevic, Maja Chwalińska w drugiej rundzie zagra z Francuzką Carole Monnet, a Katarzyna Kawa rozpocznie zmagania w kwalifikacjach od pojedynku z Amerykanką Ayaną Akli.