8 marca 2026 roku, czyli ponad dwa miesiące temu, mistrzyni US Open z 2021 roku, Emma Raducanu, ostatni raz pojawiła się na korcie. Od tamtego momentu nie grała, a nawet brytyjscy dziennikarze zastanawiali się, co się z nią dzieje i dlaczego ma tak dużą przerwę. Brytyjka wycofała się z turniejów w Indian Wells, Madrycie i Rzymie. Tuż przed rozpoczęciem tej ostatniej imprezy wzięła udział w konferencji prasowej, na której poinformowała, że nie zagra w stolicy Włoch.
Kilka dni przed rozpoczęciem turnieju w Strasburgu Raducanu poinformowała, że jej nowym-starym trenerem został Andrew Richardson, z którym pracowała już, gdy wygrywała US Open. Brytyjka w pierwszym meczu po ponad dwumiesięcznej przerwie zmierzyła się z reprezentantką gospodarzy - Francuzką Diane Parry (94. WTA), która kilka dni temu wygrała turniej WTA 125 w Paryżu.
- Może być Diane zła na siebie, bo miała czystą sytuację, skupiła jednak wzrok na piłce, ale zabrakło podejrzenia, co dzieje się po drugiej stronie siatki - mówiła Klaudia Jans-Ignacik, komentatorka Canal+Sport przy stanie 6:4, 6:5, 30:30 i dla Francuzki. Serwowała ona, by wygrać mecz. Parry obroniła break pointa winnerem z forhendu, ale po chwili Raducanu miała kolejnego po błędzie Francuzki. Tym razem go wykorzystała, bo dobiegła do skrótu i zakończyła akcję wolejem przy siatce. Parry była wściekła po tej akcji, wyrzuciła piłkę w trybuny i dostała ostrzeżenie.
W tie-breaku przy stanie 4:4 Raducanu popełniła dwa niewymuszone błędy i Parry miała piłkę meczową. Od razu ją wykorzystała, bo Brytyjka returnem z forhendu wyrzuciła piłkę za linię boczną.
- Trochę zadrżała ręka w drugim secie, byłam spięta w końcówce, ale cieszę się, że się opanowałam i wygrałam - powiedziała Parry po meczu, w którym miała więcej winnerów (33-28) i popełniła mniej niewymuszonych błędów (21-23).
Parry w 1/8 finału zmierzy się z Chinką Zhuai Zhang (74. WTA), która obroniła aż pięć piłek meczowych i wygrała z Hiszpanką Cristiną Bucsą (31. WTA) i wygrała 2:6, 7:6 (9:7), 7:5.
Zobacz także: "Jej dominacja zaczyna pękać". Tak piszą o Sabalence przed Roland Garros