Karolina Pliskova to tenisistka bardzo dobrze znana kibicom. W przeszłości była liderką światowego rankingu w singlu i dwukrotnie grała w wielkoszlemowych finałach. Nawet w ostatnim czasie jej dyspozycja była naprawdę przyzwoita. Warto tutaj zerknąć na wyniki ostatnich turniejów WTA 1000. Czeszka w Madrycie dotarła do ćwierćfinału, a w stolicy Włoch w czwartej rundzie zatrzymała ją dopiero druga rakieta świata - Jelena Rybakina.
Żeby zagrać na kortach Rolanda Garrosa w głównej drabince imprezy wielkoszlemowej Pliskova z racji obecnego rankingu (109. miejsce) musiała jednak przejść przez kwalifikacje. W pierwszej rundzie trafiła na Koreankę Yeonwoo Ku. Rywalka Czeszki ostatnio zanotowała cztery porażki z rzędu. Zajmuje 204. pozycję w światowym zestawieniu.
Faworytka w tej potyczce była oczywista, a tymczasem pierwszy set miał sensacyjny przebieg. Koreanka triumfowała 6:0 i potrzebowała do tego zaledwie 19 minut! Przy serwisie Yeonwoo Ku Pliskova praktycznie nie mogła złapać się na grę. Wygrała pojedyncze punkty i nie miała żadnego break pointa. W dodatku przeciwniczka wykorzystała każdą z trzech szans na przełamanie. Uwagę przykuwała liczba niewymuszonych błędów Pliskovej - miała ich aż 17.
Drugi set to nieco inna historia. Była liderka światowego rankingu zdawała sobie sprawę z faktu, że jest o krok od odpadnięcia z eliminacji już w pierwszej rundzie.
Początek drugiej partii przyniosło po jednym przełamaniu z obu stron. Później Koreanka prowadziła nawet 3:2, ale od tamtego momentu gemy wygrywała już tylko rywalka. Pliskova wreszcie była w stanie przełamać niżej notowaną 23-latkę i w pewny sposób dokonała tego dwukrotnie. Dało jej to triumf 6:3.
O losach rywalizacji decydował zatem trzeci set, a tam Yeonwoo Ku nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z utytułowaną Czeszką. Pliskova stosunkowo szybko prowadziła 3:0. Ostatecznie zwyciężyła 6:1.
Karolina Pliskova - Yeonwoo Ku 0:6, 6:3, 6:1