WTA zdecydowała w sprawie białoruskich tenisistek - wynika z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł portal Sport.pl. Na razie nie zostaną dopuszczone bez ograniczeń do rozgrywek. To ma szczególne znaczenie, bo liderką rankingu pozostaje Aryna Sabalenka. Białorusinka znów ostatnio w mocnych słowach wypowiedziała się o wojnie w Ukrainie.
7 maja Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOI) poinformował, że zmienia swoje podejście do białoruskich sportowców. "Komitet Wykonawczy MKOI nie zaleca już żadnych ograniczeń dla białoruskich zawodników, w tym drużyn, w zawodach organizowanych przez międzynarodowe federacje" - przekazano.
Jak tłumaczył w Sport.pl Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, to rodzaj zalecenia dla federacji sportowych. - Jeśli MKOI wydaje taką decyzję, chce wywrzeć presję na poszczególne federacje, aby w coraz większym stopniu dopuszczały zawodników z Białorusi do międzynarodowej rywalizacji. Nie mówimy tylko o zgodzie na start sportowców z tego kraju "w statusie neutralnym", ale i z symbolami narodowymi, czyli flagą, hymnem, strojem, na którym znajduje się np. białoruska flaga.
ITF nie zmienia zasad, WTA także
Od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 r. wiele organizacji sportowych wykluczyło udział nie tylko Rosjan, ale i Białorusinów (Mińsk wsparł agresję reżimu Putina) z rywalizacji, albo przynajmniej ograniczyło im możliwość startu jedynie do roli sportowców neutralnych. 1 marca 2022 r. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (iTF), Organizacja Kobiecego Tenisa (WTA) oraz Organizacja Męskiego Tenisa (ATP) ogłosiły, że tenisiści z Rosji i Białorusi mogą startować wyłącznie jako sportowcy neutralni, reprezentacje obu państw zostały zawieszone, podobnie jak turnieje rozgrywane w obu krajach.
MKOI zaleca teraz dopuszczanie Białorusinów do startów w pełnym wymiarze, ale poszczególne federacje mogą podejmować własne decyzje. I tak Światowa Organizacja Lekkoatletyczna ogłosiła, że w jej przypadku zmian nie będzie, a przewodniczący tej federacji, Sebastian Coe, zapowiedział, że modyfikacje mogą nastąpić dopiero, gdy dojdzie do rozmów pokojowych. Podobnie postąpiła ITF.
W oświadczeniu wydanym 8 maja Międzynarodowa Federacja Tenisowa "potwierdza, że oświadczenie MKOl nie zmienia dotychczasowego stanowiska w sprawie zawieszeń Białoruskiej i Rosyjskiej Federacji Tenisowej, które nadal obowiązują. Status członkowski Białoruskiej Federacji Tenisowej zostanie rozpatrzony na dorocznym walnym zgromadzeniu ITF w październiku, zgodnie z procedurą ITF".
Co to w praktyce oznacza? ITF odpowiada za turnieje wielkoszlemowe, igrzyska olimpijskie oraz rywalizację drużynową w tenisie: Davis Cup oraz Billie Jean King Cup. Ograniczenia więc zostają - białoruscy tenisiści nadal nie mogą grać w tych zawodach z flagą i hymnem, a zespoły są całkowicie wykluczone z rywalizacji w kobiecych i męskich turniejach reprezentacyjnych.
W tenisie mamy jednak więcej podmiotów zarządzających rozgrywkami. Do tej pory federacje WTA i ATP nie reagowały po ostatniej decyzji MKOI. W Organizacji Kobiecego Tenisa usłyszałem nieoficjalnie, że ich polityka w kwestii sportowców z Białorusi na razie nie uległa zmianie. Działacze potrzebują więcej czasu na analizę. ATP z kolei milczy w sprawie białoruskich tenisistów.
Co oznacza stanowisko WTA?
Czyli w rozgrywkach WTA nie będzie na razie na pewno żadnych zmian - turnieje nadal będą dopuszczać tenisistki z Białorusi jedynie jako zawodniczki o statusie neutralnym. Tak działo się ostatnio chociażby w Rzymie. Z kolei w jedynych rozgrywkach drużynowych współorganizowanych przez WTA i ATP wciąż nie może występować białoruska reprezentacja.
Decyzja WTA o braku zmiany ma szczególne znaczenie, bo od października 2024 liderką światowego rankingu pozostaje Aryna Sabalenka. Drugą najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką z Białorusi w singlu jest obecnie Aliaksandra Sasnowicz (126. WTA), a dalej Irina Szymanowicz (188.), Alona Falej (234.) oraz Wiktoria Azarenka (245.), która nie grała od sierpnia 2025 (to była liderka rankingu). W deblu najwyżej jest dziś Szymanowicz (69.).
Sabalenka, zapytana niedawno w Rzymie o decyzję MKOI i zakaz reprezentowania swojego kraju, odpowiedziała: - Mam nadzieję, że zwrócą nam naszą flagę. Wiem, jak wielką jestem inspiracją dla młodych ludzi, wysyłają do mnie wiadomości. Chcą mieć pewność, że bez względu na to, skąd pochodzą, mogą być na szczycie. Dla mnie reprezentowanie tak małego kraju i ciężka praca, jaką musiałam wykonać, by być tu, gdzie jestem, to ważna sprawa. Byłabym niesamowicie dumna, mogąc reprezentować Białoruś.
Nie wiadomo, czy i kiedy WTA oraz ATP zmienią decyzje w sprawie Białorusinów. Jeśli ITF zdecyduje w październiku, by dopuścić tenisistów z tego kraju bez ograniczeń, wówczas reprezentacja Białorusi będzie mogła wystartować w zawodach Billie Jean King Cup i Davis Cup od nowego sezonu. Sabalenka mogłaby powrócić wtedy do reprezentowania swojego kraju w rozgrywkach drużynowych. Na ostatnich igrzyskach olimpijskich, w Paryżu w 2024 r., liderka rankingu nie grała, tłumacząc się problemami zdrowotnymi. Podobnie jak inni sportowcy z Rosji i Białorusi musiałaby wówczas zdać tzw. test na neutralność, by zostać dopuszczona do walki o medale (poszczególne federacje badały stosunek do wojny sportowców z tych dwóch krajów, którzy chcieli na igrzyskach wystąpić).
Najwcześniej w październiku dowiemy się także, czy wrócą zawodowe turnieje na Białorusi. Co prawda w tym kraju jeszcze nigdy nie odbyła się impreza rangi WTA, ale goszczono mniejsze wydarzenia - kobiece ITF z pulami nagród 25 tys. czy 60 tys. dolarów, w których młode zawodniczki zdobywały pierwsze punkty do rankingu. Mińsk był także gospodarzem wielkich tenisowych wydarzeń drużynowych, gdy reprezentacja Białorusi (z Sabalenką i Sasnowicz w składzie) grała na własnym terenie. Najważniejszym takim wydarzeniem był finał Pucharu Federacji 2017 (dziś Billie Jean King), w którym Białorusinki przegrały z Amerykankami 2:3.
Sabalenka o wojnie
Aryna Sabalenka wielokrotnie była pytana o stanowisko w sprawie wojny w Ukrainie. Wypominano jej znajomość z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. Niektórzy zawodnicy oskarżali Sabalenkę o popieranie wojny w Ukrainie, inni o to, że nie wykorzystała swojej pozycji, by potępić działania zbrojne.
Białorusinka podczas pamiętnej konferencji na kortach Rolanda Garrosa w 2023 r. podkreśliła, że nie popiera wojny, ani działań Łukaszenki, a sport powinien wychodzić poza politykę. Kilka dni temu w wywiadzie dla magazynu "Vogue" powiedziała zaś: - Niepodawanie ręki? Szanuję to stanowisko.
Tak odniosła się do zachowań ukraińskich tenisistek, które po meczach nie dziękują przy siatce rywalkom z Rosji i Białorusi.
Sabalenka w "Vogue" dodała: - Wiem, że to nic osobistego. [Ukraińskie tenisistki] wysyłają wiadomość do świata. Ale było ciężko, zważywszy na nienawiść, jakiej doświadczałam w rozgrywkach. Jeden trener oszalał, mówiąc, że to ja rzucam bombami. To oczywiste, że chcę pokoju dla wszystkich. Nie chcę, żeby trwała ta wojna. Powinni usiąść do stołu i poprzez negocjacje rozwiązać swoje problemy. Ale myślę też, że sport to platforma i miejsce, gdzie możemy się zjednoczyć, a nie walczyć ze sobą, jakbyśmy toczyli własną wojnę. Zjednoczyć się, być razem, okazywać pokój. Przez długi czas Ukraińcy i Białorusini byli jak bracia i siostry. Jesteśmy tacy sami. Wszyscy jesteśmy ze sobą blisko związani. A teraz jest między nami ogromny mur i nie wiem, czy kiedykolwiek zniknie.
