"Mecz był wymagający i oczywiście liczyłam na inny rezultat. Jednak naprawdę dobrze mi się tu grało. Czuję, że moja gra nabiera tempa dzięki całej pracy, którą w ostatnim czasie w to włożyliśmy" - pisała Iga Świątek w mediach społecznościowych po turnieju w Rzymie. Polka dotarła do pierwszego półfinału w sezonie, co pozwoliło jej zgarnąć sporo punktów. Zyskała względem poprzedniej kampanii, kiedy to odpadła już na etapie trzeciej rundy. Jak tegoroczny wynik wpłynął na jej pozycję w rankingu WTA?
W poniedziałek 18 maja ukazało się najnowsze zestawienie. I są dobre wieści dla fanów Świątek. Wciąż plasuje się w czołówce. Ba, odrobiła nieco strat, szczególnie do Aryny Sabalenki, która szybko pożegnała się z turniejem w Rzymie, bo już po dwóch meczach, a przed rokiem była ćwierćfinalistką. Obecnie różnica między tenisistkami wynosi mniej niż trzy tysiące punktów, dokładnie 2687 "oczek". TOP 3 pozostało bez zmian. Na czele jest Białorusinka, za nią Jelena Rybakina, a trzecia jest Polka.
Do roszad doszło za plecami czołówki, a konkretnie pod koniec TOP 10. Spory awans zanotowała Elina Switolina, zwyciężczyni z Rzymu, a zarazem 20-krotna triumfatorka imprez rangi WTA. Awansowała z 10. na 7. miejsce, spychając o jedną lokatę Mirrę Andriejewą, która we Włoszech dotarła do ćwierćfinału. Do TOP 10 awansowała ponownie Karolina Muchova - mimo że odpadła już w drugiej rundzie - a po wielu tygodniach wypadła z niej Jasmine Paoloni. Włoszka o polskich korzeniach była najlepsza w Rzymie przed rokiem, a teraz pożegnała się z turniejem już w trzeciej rundzie, przez co spadła aż o pięć miejsc - na 13. pozycję. Zapaść tej zawodniczki wciąż trwa, a to korty ziemne należały do tych najbardziej przez nią lubianych.
Zobacz też: Wim Fissette wrócił do pracy? Pojawił się na treningu rywalki Świątek.
A jak wygląda sytuacja innych Polek, które brały udział w turnieju w Rzymie? Zarówno Magdalena Fręch, jak i Magda Linette zanotowały spadek. Porażki w pierwszej rundzie poskutkowały utratą 45. pozycji przez pierwszą z nich i 55. przez drugą. Teraz Fręch jest 49., a Linette 57.
Teraz przed tenisistkami Roland Garros. Czy właśnie tutaj dojdzie do przełamania Świątek? Wygrywała ten turniej czterokrotnie - w 2020, 2022, 2023 i 2024 roku. W poprzednim sezonie zameldowała się w półfinale, gdzie po trzysetowej batalii uległa Arynie Sabalence. Triumfowała wówczas Coco Gauff. - Iga ma tutaj tyle wspomnień i pewności siebie, kiedy tylko przyjeżdża na Roland Garros, że potrafi błyskawicznie wejść na swój najwyższy poziom - mówiła Amelie Mauresmo, wskazując na Polkę jako na jedną z głównych faworytek do tytułu. Większe szanse na zwycięstwo dyrektora francuskiego turnieju daje jednak Sabalence i Gauff, choć wskazuje, że Świątek nie można lekceważyć, absolutnie! Już dziś rozpoczyna się walka o główną drabinkę French Open!