Iga Świątek (3. WTA) nie dała Amandzie Anisimovej (6. WTA) żadnych szans. Urodzona w New Jersey tenisistka była cieniem zawodniczki, która w ówczesnym półfinale pokonała Arynę Sabalenkę (1. WTA) 6:4, 4:6, 6:4. Były trener Amerykanki Rick Vleeshouwers wyjawił, dlaczego wówczas jego podopieczna nie podjęła walki z Polką.
Iga Świątek na drodze do swojego pierwszego sukcesu w Wimbledonie pokonała Polinę Kudermietową, Catherine McNally, Danielle Collins, Clarę Tauson, Ludmiłę Samsonową oraz Belindę Bencic. Polka nie mogła przypuszczać, że po wyczerpującej, wielodniowej walce w najważniejszym meczu pokona tenisistkę, która w półfinale odprawiła samą Arynę Sabalenkę.
Polka wygrała bez cienia wątpliwości. Dokonała tego w sposób, który w historii był znany tylko i wyłącznie z finału w 1988 roku, gdy Steffi Graf w równie niewiarygodnym stylu pokonała Nataszę Zwieriewą.
Rick Vleeshouwers, ówczesny trener Amandy Anisimovej, w niedawnym wywiadzie dla "Diary of a Professional Tennis Coach" odsłonił kulisy porażki Amerykanki z Igą Świątek.
- Podjęliśmy decyzję, by nie trenować w dzień wolny pomiędzy meczami. Gdybym mógł cofnąć czas i zmienić jedną rzecz, to zdecydowanie byłoby to - powiedział trener. - Nie chodzi o godzinny, ciężki trening, ale o to, by wyjść chociaż na korty kryte w All England Club i potrenować trochę serwis oraz return, żeby utrzymać kontakt z otoczeniem. Ona potrzebowała jednak wolnego i spędziła cały dzień, z tego co pamiętam, relaksując się z rodziną - dodał.
W dniu finału Wimbledonu 2025 Vleeshouwers od początku wiedział, że coś jest nie tak.
- A potem, w dniu finału, rozgrzewaliśmy się. Pamiętam, że po dosłownie trzech wymianach podeszła do mnie i powiedziała: 'Nie potrafię stać, ledwo trzymam się na nogach, jestem taka zmęczona'. Wtedy już wiedziałem, że to będzie ogromne wyzwanie - przyznał. - Dużo o tym rozmyślałem. Może powinienem był jej wtedy powiedzieć: 'Słuchaj, od samego początku staraj się uderzać każdą piłkę z całej siły w narożniki kortu i zobaczymy, dokąd cię to zaprowadzi'. Tymczasem przy pierwszym punkcie, przy pierwszym serwisie, ona posyła piłkę z prędkością 150 km/h. A to wysyła rywalce sygnał w stylu: 'Proszę, jestem tu łatwym celem'. Nie zrozumiałem tej decyzji, ale ona po prostu nie potrafiła nadać serwisowi odpowiedniej dynamiki - opowiedział były trener Amandy Anisimovej.
Co ciekawe, już przy okazji US Open Amerykanka... zrewanżowała się Idze Świątek, pokonując Polkę w ćwierćfinale 6:4, 6:3.
- Wiedziałem, że się odbijemy. I zobaczcie, co stało się w ćwierćfinale US Open. Ludzie mnie pytali: 'Jak to możliwe, że tym razem wygrała?'. A plan na mecz był dokładnie taki sam [jak podczas finału Wimbledonu]. Nic się nie zmieniło. Amanda była po prostu inną osobą - powiedział Vleeshouwers.
Zobacz też: Kompromitacja w Rzymie. Świątek poszkodowana. Sinner powiedział, co o tym myśli
- W przypadku dwutygodniowego turnieju wielkoszlemowego potrzebne jest doświadczenie, a Iga miała je już za sobą wielokrotnie. Była w pełni gotowa. My natomiast nie byliśmy gotowi ani fizycznie, ani psychicznie - przyznał.
Iga Świątek przygotowuje się do wielkoszlemowego Roland Garros. Polka jest czterokrotną mistrzynią z Paryża. Tegoroczna edycja rozpocznie się 24 maja i potrwa do 7 czerwca.