Polka musiała uznać wyższość Eliny Switoliny już po raz drugi w tym sezonie. Wcześniej Ukrainka wyeliminowała naszą tenisistkę z rozgrywek w Indian Wells, pokonując ją 6:2, 4:6, 6:4. Teraz w Rzymie obie panie ponownie musiały rozegrać trzy sety, by wyłonić tę lepszą. Ostatecznie rezultat brzmiał 4:6, 6:2, 2:6 dla Switoliny.
Mimo tej porażki Świątek nie zamierza się załamywać. Polka, jak wspominał nasz korespondent ze stolicy Włoch Dominik Senkowski, nie zamierzała unikać odpowiedzi na trudne pytania, choć była wyraźnie smutna. Panowało u niej także poczucie niedosytu, gdyż nie będzie mogła po raz czwarty odnieść końcowego triumfu na Foro Italico.
Fani mogą jednak czuć się spokojni. Tak, jak spokojna czuje się trzecia rakieta świata. Świątek w piątkowe popołudnie opublikowała na Instagramie wpis, w którym w krótkich słowach podsumowała nie tylko starcie ze Switoliną, ale i cały turniej w Rzymie, podczas którego, aż do półfinału, prezentowała się znakomicie.
- Wczorajszy mecz był wymagający i oczywiście liczyłam na inny rezultat. Jednak naprawdę dobrze mi się tu grało. Czuję, że moja gra nabiera tempa dzięki całej pracy, którą w ostatnim czasie w to włożyliśmy - podkreśliła.
- Rzym zawsze jest dla mnie wyjątkowym miejscem. Tenis, tłumy i, będąc szczerym, jedzenie. Już nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku. Dziękuję! - dodała, zwracając się do kibiców, którzy wspierali ją w trakcie trwania rywalizacji w stolicy Italii.
Przed Igą Świątek krótka chwila odpoczynku, po której stanie do walki w wielkoszlemowym turnieju na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. I jeśli będzie prezentowała się w stolicy Francji tak, jak przez większość turnieju w Rzymie, polscy fani będą mogli liczyć na to, że trzecia rakieta świata triumfuje po raz piąty we French Open.
Zobacz też: Emma Raducanu ma nowego trenera. Wcześniej wygrała z nim US Open