Gwiazdy tenisa na czele z Aryną Sabalenką i Jannikiem Sinnerem domagają się wyższych nagród podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Francuzi co prawda podwyższyli pulę pieniężną przeznaczoną dla zawodników, ale postulaty światowej czołówki nie zostały wysłuchane. Udział graczy w całkowitych przychodach imprezy utrzyma się bowiem poniżej 15 procent, a Sabalenka i spółka oczekiwali 22 procent. Białorusinka w Rzymie zagroziła nawet bojkotem któregoś z turniejów, bo dla niej to jedyne rozwiązanie przy braku spełnienia jej próśb.
Sporo osób jest gotowych na bojkot. Wśród nich jest Madison Keys, mistrzyni Australian Open 2025 w singlu.
- Uważam, że bardzo ważne jest, aby zawodnicy mieli większy wpływ na decyzje, które ich dotyczą. Od wielu lat gracze próbują usiąść do rozmów z organizatorami turniejów wielkoszlemowych, ale niewiele z tego wynika - powiedziała Keys w rozmowie z Eurosport France.
- Teraz duża grupa tenisistów zjednoczyła się i zgodziła, że jeśli bojkot okaże się konieczny, to zdecydujemy się na niego. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - kontynuowała. - Ale świetnie widzieć tylu zawodników, zwłaszcza młodych, którzy chcą walczyć w imieniu wszystkich graczy - dodała.
- To jedna z tych rzeczy, o których mówi się aż do momentu, gdy naprawdę się wydarzą. Ja również jestem gotowa na bojkot. I mam poczucie, że wielu zawodników także jest gotowych pójść tak daleko. Widzieć tylu ludzi gotowych na taki krok dla dobra wszystkich tenisistów jest naprawdę inspirujące - skwitowała.
Keys wypowiedziała te słowa podczas turnieju Trophee Clarins 2026 w Paryżu. Amerykanka zdecydowała się wystąpić w zawodach niższej rangi po szybkim odpadnięciu z Italian Open, gdzie przegrała z lucky loserką Nikolą Bartunkovą. Do tej pory w obecnym sezonie rozegrała tylko jedno spotkanie na europejskiej mączce, dlatego postanowiła lepiej przygotować się do Roland Garros poprzez start w nieco mniej znanej imprezie.
Wielu kibiców ciekawi, jak do pomysłu bojkotowania turniejów podchodzi Iga Świątek. Trzecia tenisistka rankingu WTA zdaje sobie sprawę z faktu, że zawodnicy powinni mieć większe zarobki, ale na razie dyplomatycznie wypowiada się na ten temat. W jej wypowiedziach kluczem jest słowo "dialog".
- Myślę, że najważniejsze to mieć po prostu odpowiednią komunikację i dyskusje z organami zarządzającymi, abyśmy mieli przestrzeń do rozmów i być może negocjacji. Mam nadzieję, że przed Roland Garros będzie okazja do tego typu spotkań i zobaczymy, jak się potoczą - podkreśliła.
Czytaj także: Hiszpanie piszą o Idze Świątek. "Grozi powrotem"
W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" Daria Sulgostowska, PR menedżerka tenisistki, tylko potwierdziła jej stanowisko.
- Dla niej kluczowa jest otwarta komunikacja i konstruktywny dialog między zawodniczkami a organizacjami zarządzającymi i ma nadzieję, że wszystkie strony będą w stanie usiąść do stołu i wypracować rozwiązania korzystne dla wszystkich - podkreśliła.
- Iga popiera ogólne stanowisko zawodników i zawodniczek, i uważa, że ważne jest, aby tenisiści mieli realny głos w rozmowach dotyczących rozwoju dyscypliny - dodała. - Jednocześnie są wyznaczone reprezentantki zawodniczek, które bezpośrednio uczestniczą w rozmowach, Iga szanuje tę strukturę. Jest na bieżąco, natomiast nie chce wchodzić w szczegóły tych rozmów - zakończyła.