Gauff zaczęła źle, ale wygrała. Zagra w finale w Rzymie

Coco Gauff pomściła Arynę Sabalenkę, Lindę Noskovą i Jelenę Ostapenko. Amerykanka pokonała rewelacyjną podczas turnieju WTA 1000 w Rzymie Soranę Cirsteą 6:4, 6:3 i zagra w finale. Jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu pomiędzy Igą Świątek a Eliną Switoliną.
Fot. Claudia Greco / REUTERS

Turniej WTA 1000 w Rzymie powoli dobiega końca. W pierwszym półfinałowym starciu mierzyły się rewelacyjna w ostatnich dniach Rumunka Sorana Cirstea oraz czwarta rakieta światowego rankingu, finalistka sprzed roku, Amerykanka Coco Gauff. Wiadome było jedno - emocji w stolicy Włoch zabraknąć nie mogło. Cirstea wyrzuciła za burtę Arynę Sabalenkę, Lindę Noskovą i Jelenę Ostapenko. Gauff z kolei rozegrała trzy bardzo trudne mecze przeciwko Solanie Sierrze, Ivie Jović i Mirrze Andriejewej, z którymi wygrywała w trzech setach.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Zbyt wiele niewymuszonych błędów Cirstei

Już w pierwszej partii 36-latka z Rumunii w imponującym stylu wróciła ze stanu 0:40 i przełamała Amerykankę, dając do zrozumienia, że to nie przypadek, że jest w najlepszej czwórce turnieju. Chwilę później Cirstea utrzymała podanie, wygrywając do zera. Z tym, że Amerykanka odpowiedziała dokładnie tym samym.

Ciekawie zrobiło się przy wyniku 4:2 dla zawodniczki z Rumunii. Cirstea nagle zaczęła popełniać niewymuszone błędy - tych na koniec seta miała ponad 20. Brakowało jej również winnerów, co skrzętnie wykorzystywała Gauff, wyrównując na 4:4, a następnie po trudnym dziesiątym gemie rozstrzygając premierową odsłonę na swoją korzyść. Potrzebowała do tego dwóch piłek setowych - jedną Cirstea obroniła w imponujący sposób, ale drugą oddała Amerykance w zasadzie za darmo. Amerykanka wykończyła ostatnią akcję udanym dropszotem.

Chwile grozy na Campo Centrale. Mecz został przerwany

Po krótkiej przerwie panie wróciły na Campo Centrale, lecz obraz spotkania się nie zmieniał. Rumunka wciąż popełniała rażące błędy i już w drugi gemie dała Amerykance szansę na przełamanie. Gauff ponownie zagrała fenomenalnego dropszota, do którego nie zdążyła stojąca zbyt daleko od siatki Cirstea. 36-latka zamierzała się jednak odkuć, co zresztą uczyniła w tempie ekspresowym - dostała aż trzy break pointy i odłamała na 1:2. Kolejnego gema Rumunka wygrała do zera, a sytuacja na korcie znów nabrała rumieńców. Czwarta rakieta świata odpowiedziała jednak niżej notowanej rywalce dokładnie tym samym.

W tym momencie doszło do dłuższej przerwy w grze, gdyż na trybunach potrzebna była interwencja medyczna. Campo Centrale na chwilę zamarło, a obie tenisistki miały czas na to, by przedyskutować plan na dalszą część meczu ze swoimi sztabami szkoleniowymi. Gdy po kilku minutach rozległy się oklaski, wiadomo było, że niebawem wrócimy do rywalizacji.

Cirstea nie chciała się poddać. Zmarnowała jednak szansę na finał

Po przerwie Gauff była bezkompromisowa i doprowadziła do kolejnego przełamania. Cirstea ponownie wyrzuciła w aut, co dało Amerykance prowadzenie 4:2. Po godzinie i ośmiu minutach spędzonych na korcie czwarta rakieta świata była już niezwykle blisko awansu do finału. Ale nie w stylu rumuńskiej tenisistki byłoby pozwolenie na to w tak prosty sposób - 36-latka w końcu zagrała udany skrót i dostała dwie szanse na odłamanie. Pierwszą piłkę Gauff wybroniła udanym bekhendem po crossie, ale z drugą sobie nie poradziła, wyrzucając wyraźnie za linię końcową po wysokim zagraniu nad siatką.

Rumunka zresztą miała genialną okazję do tego, żeby zasiać jeszcze większe ziarno wątpliwości u swojej rywalki. Z tym, że po asie serwisowym zmarnowała dwa smecze przy siatce i oddała Amerykance kontrolę. A to wiązało się z kolejnym przełamaniem i gemem, w którym Gauff serwowała o mecz. Z trzech piłek meczowych, które dostała, potrzebna była jej tylko jedna.

Finałową rywalkę Coco Gauff wyłoni wieczorny pojedynek Igi Świątek z Eliną Switoliną. Obie panie pojawią się na Campo Centrale nie wcześniej niż o godz. 20:30. Relację tekstową na żywo z tego spotkania będzie można śledzić za pośrednictwem portalu Sport.pl oraz aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Sorana Cirstea (Rumunia) - Coco Gauff (USA) 4:6, 3:6

Zobacz też: Hiszpanie piszą o Idze Świątek. "Grozi powrotem"

Więcej o: