Iga Świątek idzie jak burza przez turniej WTA 1000 w Rzymie. Polka najpierw z minimalnymi problemami pokonała Caty McNally w trzech setach, by następnie rozbić trzy kolejne przeciwniczki. Najpierw o rosnącej jakości podopiecznej Francisco Roiga przekonała się Elisabetta Cocciaretto, następnie wyższość Świątek musiała uznać Naomi Osaka, a przy będącej w tak fenomenalnej dyspozycji Raszyniance szans nie miała również Jessica Pegula.
29 minut - tyle czasu zajęło Świątek pokonanie Amerykanki w pierwszym secie ćwierćfinałowego meczu rezultatem 6:1. W drugiej partii Polka także grała pewnie i nie pozwoliła swojej rywalce ze Stanów Zjednoczonych na powrót do rywalizacji. Ostatecznie zwyciężyła 6:2. Cały mecz trwał zaledwie 68 minut.
Tym samym Świątek po raz pierwszy w tym sezonie zameldowała się w najlepszej czwórce turnieju głównego cyklu. A to oczywiście owocuje kolejnymi punktami dopisanymi na konto Polki w rankingu WTA. 24-latka wciąż zajmuje w nim trzecie miejsce z dorobkiem 7273 oczek. To oznacza, że nawet w przypadku porażki w półfinale obroni podium przed Coco Gauff (6489 pkt).
Amerykanka wprawdzie także zagra w półfinale i będzie faworytką starcia z Soraną Cirsteą (21. WTA, 1887 pkt), lecz nawet jeśli odniesie końcowy triumf w Rzymie, będzie miała 7099 punktów na koncie. Rumunki zresztą skreślać nie można - wyrzuciła z turnieju już Lindę Noskovą (12. WTA, 3054 pkt) i liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę (9960 pkt).
Białorusinka zresztą z pewnością pluje sobie w brodę, oglądając przed telewizorem poczynania rywalek na kortach w stolicy Włoch. Niebawem Sabalenka może poczuć na plecach oddech Jeleny Rybakiny, która ma na swoim koncie 8705 pkt, zaś w przypadku końcowego triumfu w Rzymie będzie miała ich już 9490. Najpierw jednak musi sobie poradzić w ćwierćfinałowym meczu z Eliną Switoliną (8. WTA, 3530 pkt), a następnie - jeśli awansuje - z Igą Świątek.
Jeśli chodzi zaś o to, co dzieje się za plecami czołowej czwórki - Jessica Pegula (6286 pkt) utrzymuje piątą lokatę z przewagą 328 punktów nad rodaczką Amandą Anisimovą (5958 pkt). Mirra Andriejewa (7. WTA, 4181 pkt) z kolei po porażce z Coco Gauff musi liczyć na to, że Switolina nie wygra turnieju w Rzymie - w przeciwnym wypadku Ukrainka wskoczy przed Rosjankę. Czołową dziesiątkę zamykają Victoria Mboko (3405 pkt) i Karolina Muchova (3328 pkt).
Ranking WTA po meczu Igi Świątek z Jessicą Pegulą:
Zobacz też: Ignacik wskazał, co zmieniło się u Świątek. "Brakujący element"