- Najważniejsze jest to, że Iga przestała strzelać, że przestała być świętym Mikołajem rozdającym prezenty - podkreślał w rozmowie z Interią Lech Sidor, który jednak mimo fenomenalnej gry Igi Świątek w ostatnich rundach turnieju WTA 1000 w Rzymie wciąż pozostaje daleki od hurraoptymizmu. Obok wyników i gry polskiej tenisistki trudno jednak przejść obojętnie - tym bardziej, że trudno oprzeć się wrażeniu, że powoli wraca do nas ta zawodniczka, która w przeszłości dominowała na światowych kortach.
O wielkości trzeciej rakiety świata przekonały się już Caty McNally, Elisabetta Cocciaretto i Naomi Osaka. Paradoksalnie Polka największe problemy miała z tą pierwszą, gdyż musiała rozegrać z Amerykanką aż trzy sety. Z Włoszką i Japonką z kolei poradziła sobie bez najmniejszych problemów. Szczególny podziw wzbudza to, jak Świątek zdominowała Osakę w starciu 1/8 finału, rozbijając podopieczną Tomasza Wiktorowskiego 6:2, 6:1.
I to właśnie nowy trener Polki jest kluczem do zmiany w jej grze i zachowaniu, o czym w rozmowie z portalem WP SportoweFakty mówił komentator Canal+ Sport Bartosz Ignacik. Jego zdaniem hiszpański szkoleniowiec wprowadził jedną bardzo ważną cechę do zachowania Świątek w trakcie spotkań.
- Chodzi o spokój. I to właśnie może być ten brakujący element. Za kadencji Wima Fissette'a Świątek pokazywała też chwilami dobrą grę, ale nie była w stanie tego utrzymać w dłuższym okresie. Ja właśnie w tym aspekcie widzę przede wszystkim wielkości Igi w przeszłości - stwierdził.
- Jeśli chodzi o aspekty tenisowe, to bardzo trudno będzie o jakieś wielkie zmiany w grze Igi. Jest już na tyle ukształtowaną tenisistką, za chwilę skończy 25 lat, że pewnych rzeczy już nie zmieni. Zmianą jest może odrobinę bardzie rotowany forhend. Iga chce, żeby był tak regularny jak u Nadala, a przecież Roig właśnie z nim latami pracował - dodał.
Jak zauważył komentator Canal+ Sport, Polka w starciu z Osaką była "mistrzowska, skrupulatna, systematyczna" i grała "bez pośpiechu". I choć to był niemal perfekcyjny mecz w wykonaniu naszej tenisistki, to jednak z windowaniem Świątek z powrotem na piedestał należy poczekać.
- Jasne, Iga w Rzymie czuje się dobrze, ale to byłoby zbyt proste. Zeszły rok pokazał, że Iga może przełamywać się w miejscach, w których wcześniej jej nie szło, jak Wimbledon i Cincinnati. Ważniejsze niż miejsce jest odzyskanie pewności siebie i tego spokoju. Nie widzimy wymachiwania rękami, nerwowych pogawędek ze swoim obozem i to jest sygnał, że wszystko zaczyna się zazębiać - podkreślił komentator.
- Rozum każe mi jeszcze poczekać do meczów z najważniejszymi rywalkami. Jeśli zobaczę Igę spokojną, opanowaną, systematyczną, regularną w meczach z aktualnie dwoma najlepszymi tenisistkami na świecie, wtedy można będzie mówić o powrocie - dodał i zaznaczył, że potencjalny półfinałowy mecz przeciwko Jelenie Rybakinie może dać odpowiedź na to, w jakiej formie jest trzecia rakieta świata.
Już w środę 13 maja o godz. 13:00 Iga Świątek przystąpi do kolejnego ważnego sprawdzianu. W ćwierćfinale turnieju w Rzymie jej rywalką będzie Jessica Pegula. Amerykanka w poprzedniej rundzie ograła Anastazję Potapową 7:6(6), 6:2. Relację tekstową na żywo z tego meczu będzie można śledzić na portalu Sport.pl, a także za pośrednictwem aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Gauff i Andriejewa dały popis! Co za thriller. Zmarnowane cztery meczbole