Coco Gauff (4. WTA) miała mnóstwo szczęścia, że w ogóle znalazła się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. W 1/8 finału w starciu ze swoją rodaczką 18-letnią Ivą Jović (17. WTA) przegrywała bowiem 5:7, 3:5, ale potrafiła obronić piłkę meczową i wygrać w trzech setach 5:7, 7:5, 6:2.
Coco Gauff w hitowym ćwierćfinale zmierzyła się z wielką nadzieją rosyjskiego tenisa, 19-letnią Mirrą Andriejewą (7. WTA). Dotychczas zawodniczki grały ze sobą cztery razy i za każdym razem wygrywała Gauff.
Teraz w pierwszym secie przy stanie 3:3 Rosjanka przełamała rywalkę. Potem utrzymała przewagę bardzo pewnie, bo w dwóch swoich gemach serwisowych nie przegrała punktu.
- Jakby ktoś podmienił zawodniczkę. Jest pośpiech, chce jak najszybciej kończyć akcję. Zniknęła nam dobra jakoś z pierwszego seta. Rosjanka za szybko też weszła w tryb obrażalski. To jest coś, co towarzyszy jej bardzo często. Niewiele złego się wydarzyło, by wejść w taki tryb - mówili komentatorzy Canal+Sport w połowie drugiej partii, gdy Amerykanka prowadziła 4:1.
Ostatecznie Gauff wygrała tego seta pewnie 6:2. Miała w nim więcej winnerów (8-5) i popełniła mniej niewymuszonych błędów (8-11).
Andriejewa świetnie zaczęła decydującą partię. Już w pierwszym gemie przełamała Amerykankę. Riposta Gauff była jednak bardzo mocna, bo wygrała aż pięć gemów z rzędu. Rosjanka wyglądała na bezradną, ze smutkiem siedziała na ławeczce. A na korcie spieszyła się, popełniała błędy.
W siódmym gemie czwarta rakieta świata serwowała, by wygrać mecz, ale została przełamana. W kolejnym gemie Andriejewa przy równowadze zepsuła prosty forhend przy siatce i Gauff miała piłkę meczową. Przy niej Rosjanka zagrała jednak świetny winner z forhendu wzdłuż linii, a po chwili wygrała trzeciego gema i przegrywała 3:5.
Amerykanka miała drugi gem serwisowy, w którym mogła zakończyć pojedynek. Przy stanie 30:30 Rosjanka z bekhendu trafiła w siatkę i była druga piłka meczowa. I znów niewykorzystana, bo Gauff popełniła niewymuszony błąd z bekhendu i trafiła w siatkę. Mało tego znów została przełamana i emocje sięgnęły zenitu.
- Ale się porobiło. To suma wielu zdarzeń od stanu 5:1. Gauff trochę myślała chyba, że samo się wygra. Nic nie kreuje, jest taką trochę teraz tenisową ścianką. Teraz w jej głowie mogą pojawić się myśli o wysokim prowadzeniu. Wszystko w tym meczu jest jeszcze możliwe - dodawali komentatorzy Canal+Sport.
W 10. gemie, najdłuższym w meczu (aż 20 punktów!) Rosjanka broniła trzeciej piłki meczowej i znów skutecznie, bo Amerykanka wyrzuciła piłkę z forhendu prawie w trybuny. Pojawiła się jednak też czwarta szansa, ale Andriejewa skończyła akcję smeczem. Gauff udało się przy piątej piłce meczowej, przy której Rosjanka nie trafiła w kort z bekhendu wzdłuż linii.
Amerykanka została trzecią najmłodszą zawodniczką (w wieku 22 lat i 53 dni) od 1990 roku, której udało się awansować do 15 półfinałów turniejów rangi WTA 1000. Młodsze były Szwajcarka Martina Hingis i Rosjanka Maria Szarapowa.
Gauff ma też najwięcej w tym sezonie wygranych meczów w światowym tourze - osiem, w których przegrywała 0:1 w setach. Po siedem takich triumfów mają właśnie Andriejewa oraz Amerykanka Jessica Pegula (5. WTA).
Gauff w półfinale zmierzy się z największą rewelacją turnieju, 36-letnią Rumunką Soraną Cirsteą (27. WTA), która w ćwierćfinale pokonała 6:1, 7:6 (7:0) Jelenę Ostapenko (Łotwa, 36. WTA).
Dla Amerykanki to trzeci półfinał w tym roku. Była w półfinale w Dubaju i finale w Miami.
Zobacz także: Szalone 12 minut Igi Świątek. Włosi przecierali oczy ze zdumienia
W środę swój mecz ćwierćfinałowy zagra Iga Świątek. Polka o godz. 13 rozpocznie pojedynek z Jessicą Pegulą. Relacja na żywo z tego starcia na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.