Iga Świątek świetnie sobie radzi w tegorocznym turnieju w Rzymie. Awansowała już do ćwierćfinału, a swoje dwa poprzednie mecze - przeciwko Elisabettcie Cocciaretto i Naomi Osace - wygrała, oddając zaledwie cztery gemy. Takiej dominacji ze strony najlepszej polskiej tenisistki nie widzieliśmy od dawna.
"Można było zastanawiać się, jak Świątek wejdzie w drugiego seta, bo w ostatnich miesiącach nieraz po pewnym triumfie w otwierającej partii, obniżała loty. Jednak tym razem było inaczej - szybko odskoczyła na 2:0, potem na 4:1. Imponowała świetnym timingiem przy returnie, co pokazała już w trakcie gry z Cocciaretto w drugiej rundzie" - zauważył Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl relacjonujący zmagania w Rzymie.
Przemianę 24-latki docenia również Lech Sidor. - Patrząc na to, że Osaka pracuje z Wiktorowskim, należałoby sądzić, że Świątek zostanie rozpracowana. Problem Osaki polegał jednak pewnie na tym, że przez ostatnie dwanaście miesięcy wystarczyło przebić cztery piłki w meczu z Igą, bo Światek sama robiła resztę. To się jednak zmieniło - powiedział w rozmowie dla Interii.
Zobacz też: Włosi nie kryją zażenowania po meczu Świątek - Osaka. "To wstyd"
Jego zdaniem, poprawa gry Świątek wiąże się z jej zachowaniem na korcie. - Powiedziałbym, że Iga pewne rzeczy zrozumiała. Choćby to, że nie ma sensu majstrować przy serwisie, że nie ma sensu szukanie na siłę jakiejś nowej techniki prowadzenia rakiety, żeby szukać asów. (...) Pewniejsze jest wybieganie i wyrzeźbienie każdego punktu. Wtedy zmusza się rywalkę do ciężkiej pracy. Przeciwniczka musi się mocno nabiegać i naprzebijać, żeby coś ugrać - stwierdził ekspert.
Sidor zdiagnozował kluczowy element, który pozwolił Polce wrócić na dobre tory. - Najważniejsze jest to, że Iga przestała strzelać, że przestała być świętym Mikołajem rozdającym prezenty. Ta maszyna powoli zaczyna się odkręcać, już momentami widać tę starą, dobrą Igę, ale daleki jestem od hurraoptymizmu. Za dużo widziałem. Może się zdarzyć, że ktoś rzuci rękawicę, a Iga w panice zapomni o nowych ustaleniach i wrócą stare demony - podsumował.
W ćwierćfinale Iga Świątek zmierzy się z Jessicą Pegulą. - To jest mega przeciwniczka, doświadczona i w pewnym sensie zawsze grająca z zimną krwią. (...) Nie jest to przyjemna piłka, ale na pewno przygotuję się taktycznie - zapowiedziała Polka. Mecz odbędzie się 13 maja, a my już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.