Sport.pl +

Włosi nie kryją zażenowania po meczu Świątek - Osaka. "To wstyd"

Dominik Senkowski
TENNIS-ROME/
Fot. REUTERS/Ciro De Luca

Zwycięskie starcie Igi Świątek z Naomi Osaką miało być ozdobą poniedziałkowych zmagań turnieju Internazionali BNL d'Italia. Jednak zamiast pełnych trybun, oglądałem z bliska smutny widok mnóstwa pustych krzeseł na drugim co do ważności korcie BNP Paribas Arena - pisze z Rzymu Dominik Senkowski, korespondent Sport.pl.

Gdy na korcie stają naprzeciw siebie dwie wielokrotne mistrzynie wielkoszlemowe, byłe liderki światowego rankingu WTA, świat tenisa powinien wstrzymać oddech. Mecz Igi Świątek z Naomi Osaką w czwartej rundzie turnieju w Rzymie zapowiadał się na hit, który mógłby być ozdobą finału niejednego szlema. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla wizerunku rzymskiego turnieju. Choć na papierze organizatorzy chwalą się rekordami frekwencji, rzeczywisty obraz trybun podczas tego spotkania był, delikatnie mówiąc, przygnębiający.

Rekordy na papierze, pustki w rzeczywistości

Oficjalne komunikaty płynące z biura prasowego turnieju brzmią jak triumfalny marsz. "Na Internazionali BNL d'Italia ustanowiono nowy rekord wszech czasów. Dziś sprzedano łącznie 43 125 biletów w sesjach dziennych i wieczornych, przekraczając poprzedni rekord - 40 641, ustanowiony w zeszły piątek" - taki komunikat otrzymali dziennikarze w poniedziałkowy wieczór. Dlaczego więc na meczu Świątek z Osaką było tak pusto?

Jak mało było widzów, uchwycił dziennikarz Interii Mateusz Stańczyk, który siedział obok mnie podczas spotkania w loży prasowej i nagrał widok trybun. "Przykro się patrzy na te puste trybuny na meczu Świątek - Osaka" - podsumował.

Problem w tym, że tak było nie tylko na początku spotkania, gdy kibice tenisa nie zawsze są w stanie zdążyć na pojedynek - zwłaszcza gdy poprzedni na danym korcie trwał długo. Wielu musi na chwilę wyjść, coś zjeść, udać się do toalety. Następnie wracają i zapełniają krzesełka. W tym wypadku w trakcie pierwszych gemów było mało widzów, ale po kilku przerwach wcale nie pojawiło się ich więcej. Dwie wielkie gwiazdy kobiecego tenisa grały wieczorem w Rzymie przy pustkach, jakie nie powinny się zdarzać na turnieju rangi WTA 1000.

Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. "Pierwsza Polka w historii"

O kulisach tej sytuacji rozmawiałem z włoskim dziennikarzem tenisowym Diego Barbianim, z portalu Oktennis.it, oraz z miejscowymi kibicami. Włosi nie kryją zażenowania, punktują błędy organizatorów, ale z drugiej strony nie są też zdziwieni frekwencją na trybunach.

"Ceny nierealne dla fanów"

Barbiani podkreśla, że problem zaczyna się od portfeli kibiców. Jego zdaniem Rzym stał się najdroższym przystankiem w kalendarzu WTA, nie oferując w zamian standardu godnego takich kwot.

- Zazwyczaj Rzym ma najwyższe ceny biletów, jakie można znaleźć w tourze. Może tylko na US Open jest drożej, ale dla włoskich fanów to coś nierealnego, ponieważ to nie jest Wielki Szlem - wskazuje dziennikarz.

W ostatnich latach rzymski turniej walczył o miano piątej imprezy wielkoszlemowej, ale na razie nic nie wskórał. W tej sytuacji pozostaje ważnym, prestiżowym, ale turniejem kategorii 1000. Ceny biletów zaś ma takie, których pozazdrości może m.in. Roland Garros.

Barbiani przytacza konkretne przykłady: - Ostatnio konto fana Jannika Sinnera na X opublikowało ceny biletów na wtorkowy mecz Jannika. Na Campo Centrale był cały rząd miejsc wystawionych za ponad 600 euro. Moim zdaniem to wstyd. 

Tym bardziej że na wtorek Włochowi, liderowi rankingu, przypadła rywalizacja w 1/8 finału ze 155. na świecie rodakiem Andreą Pellegrino. Różnica poziomów jest gigantyczna. Sinner grał w dziennej sesji, a ceny biletów w tym trybie na wszystkie trzy mecze w poniedziałek wahały się od 400 do nawet 800 euro. W przypadku spotkania Świątek z Osaką na mniejszym obiekcie było to - w zależności od miejsca na widowni - od 135 do 282 euro za cały dzień, czyli pięć pojedynków na tym korcie.

Federer jako pretekst

Polityka windowania cen nie jest nowa. Luigi, jeden z włoskich fanów tenisa, z którym rozmawiałem nieopodal kortu, przypomina, że proces ten zaczął się lata temu, a kibice byli traktowani przedmiotowo już wcześniej.

- Już w 2015 i 2016 r. bilety były dość drogie, ale potem, w 2018, nastąpiła trzykrotna podwyżka. Prezes włoskiej federacji, Angelo Binaghi, powiedział, że zdecydował się na to, ponieważ "gra Federer i to może być jego ostatni raz w Rzymie".

Inny kibic, Francesco, opowiada mi, że jeszcze kilkanaście lat temu był w stanie przyjechać na turniej z całą rodziną z Turynu. Dziś jest w Rzymie sam, bo ceny biletów tak podrożały, że na podobne wypady go nie stać. Włosi rozumieją, że żyją w złotych czasach, gdy pierwszą rakietą świata jest Sinner, ale ich zdaniem to nie tłumaczy aż takich podwyżek.

Barbiani wspomina również sytuację związaną z Rogerem Federerem sprzed paru lat, która najlepiej oddaje stosunek organizatorów do fanów: - Jego mecz w II rundzie, na który bilety były po 150 euro, odbył się w bardzo deszczowy dzień, a organizatorzy zamiast odwołać spotkanie, co było jedyną logiczną opcją, trzymali graczy na miejscu do godziny 22:30, zanim stwierdzili: "To wszystko na dziś". Próbowali w ten sposób uniknąć zwrotu pieniędzy kibicom za bilety.

Według naszych rozmówców przedstawiciele władz Italian Open od dawna mają kompleksy wobec stolicy Hiszpanii: - Zawsze uważali, że Madryt jest postrzegany lepiej. Bo np. ma trzy zadaszone korty. Sami więc podkreślali, jaki piękny jest obiekt w Rzymie. I tym tłumaczyli ceny biletów - mówi Barbiani.

W Rzymie od lat trwa dyskusja na temat budowy dachu na kortem centralnym. Zapowiadano ją już w 2023 roku, gdy z powodu ulew zawody zostały sparaliżowane.

Co będzie dalej?

Puste trybuny na meczu Polki i Japonki to także efekt niefortunnego planowania. Barbiani wskazuje, że wybór kortu i godziny był fatalny dla frekwencji. - Moim zdaniem niefortunne było ulokowanie tego meczu jako piątego na drugorzędnym korcie. Powinien odbyć się na Campo Centrale - uważa włoski dziennikarz.

Okazuje się, że organizatorzy postawili na lokalny patriotyzm, co wypchnęło Świątek z głównej areny. - Musieli wystawić Włocha Flavio Cobolliego z Argentyńczykiem Thiago Tirante od godziny 19, bo Cobolli jest rzymianinem i wielkim fanem AS Roma. Jego mecze na Foro Italico zawsze przyciągną ogromną liczbę widzów. Zgodnie z ustaleniami na linii telewizja - organizatorzy, w poniedziałek pierwszy mecz wieczoru miał być męski.

Pytanie jednak, czy po męskim pojedynku na korcie centralnym musiały pojawić się Karolina Pliskova oraz Jelena Rybakina. Czeszka to była liderka rankingu, ale obecnie jest 130. na świecie, dla niej awans do IV rundy był wielkim sukcesem. Z Rybakiną ugrała dwa gemy (0:6, 2:6). W efekcie, gdy Świątek i Osaka wyszły na kort, wielu kibiców było już w drodze do domu.

- Miałem kilku znajomych, którzy zdecydowali się opuścić Foro Italico o godzinie 19 lub 20. Nawet chcieliby zobaczyć mecz Świątek - Osaka, ale wieczorem to nie to samo, co w sesji dziennej. Jest zimniej, wieje wiatr, a po 10 godzinach na obiekcie możesz postawić na obejrzenie spotkania w TV. Pamiętajmy, że to środek tygodnia, powrót po 22 nie każdemu się uśmiecha - mówi Barbiani.

Podobnie patrzy na sprawę Filippo z Mediolanu, który w tym roku pierwszy raz odwiedził rzymski turniej. - Mogę zostać dłużej, bo przyjechałem specjalnie na tenis. Ale moi koledzy, którzy pracują w Rzymie, nie mają możliwości, by w poniedziałek siedzieć na trybunach do tak późnej pory.

Zabrakło szacunku dla czasu i komfortu kibica

Poniedziałkowy terminarz "nie wypalił". Polka i Japonka zaczęły mecz około godz. 19:30, a wcześniej na korcie BNP Paribas Arena rozegrano cztery spotkania. Z kolei na centralnym po meczu Sinnera z Aleksem Popyrinem była przerwa, bo sesja wieczorna została zaplanowana od godziny 19. Pojawiły się sugestie, że spotkanie Pliskovej z Rybakiną, a nie Świątek z Osaką, wyznaczono na głównym obiekcie dlatego, że Czeszka dzień wcześniej grała późno z Laurą Siegemund i potrzebowała więcej czasu na odpoczynek. Ale w tej sytuacji wydaje się, że mogłaby równie dobrze zagrać z reprezentantką Kazachstanu na koniec dnia na drugim co do ważności korcie w Rzymie - jak stało się ostatecznie w przypadku naszej tenisistki i Osaki.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...