Pawlikowska była jedną z faworytek do końcowego triumfu w Tumkurze. Polska tenisistka w drodze do finału turnieju singlowego dwukrotnie wygrywała dzięki kreczom rywalek. W półfinale Zeel Desai zrezygnowała z dalszej gry, choć wygrywała z reprezentantką naszego kraju już 7:6, 2:1.
Tuż po tym meczu Pawlikowska miała grać w finale debla. Tylko że Polka sama zaczęła mieć problemy ze zdrowiem i postanowiła poddać ten mecz walkowerem, żeby móc wystąpić następnego dnia w finale singla.
Pawlikowska dała radę wyjść dziś na kort, żeby zagrać w finale przeciwko Justinie Mikulskyte, ale tak naprawdę na tym skończył się jej udział w tym spotkaniu. Już po chwili poprosiła o pomoc medyczną. Po jej uzyskaniu wróciła jeszcze na chwilę do gry, ale to było jedynie przedłużenie nieuniknionego. Polka skreczowała już w drugim gemie, przy wyniku 0:1. Widać było, że bardzo to przeżywa, Mikulskyte podeszła do niej, żeby ją pocieszyć.
Pawlikowska odniosła się do całej sytuacji w mediach społecznościowych.
"Na finale kończę turniej w Tumkur, nie byłam w stanie rywalizować o więcej" - napisała.
"Próbowałam podjąć rywalizację, ale tym razem zdrowie nie pozwoliło mi na nic więcej. Tak naprawdę cudem dokończyłam wczorajszy półfinał, a wieczór i dzisiejszy poranek nie przyniósł przełomu w zakresie mojej zdolności do gry. Turniej w Tumkur kończę jako podwójna finalistka gry pojedynczej oraz gry podwójnej" - dodała.
Tenisistka przyznała też, że kontuzja psuje jej plany na najbliższą przyszłość. "Dzisiaj w nocy wracamy do Polski - wiem już na pewno, że nie zagram w kolejnym tygodniu w Hurghadzie. Co do kolejnych startów - na pewno będę musiała zmienić swoje plany. O tym, co dalej - będę informować na bieżąco" - przekazała.
Dla Pawlikowskiej był to piąty finał turnieju singlowego ITF w karierze. Do tej pory wygrywała dwukrotnie zawody rangi ITF W15. Gdyby udało jej się pokonać Mikulskyte, to odniosłaby największy dotychczasowy sukces w karierze seniorskiej.