W trzeciej rundzie turnieju WTA w rzymie doszło do sensacji. Aryna Sabalenka dość niespodziewanie poległa w starciu z Rumunką Soraną Cîrsteą 6:2, 3:6, 5:7 i pożegnała się z rywalizacją. "Pierwszy set meczu z Soraną Cirsteą nie zapowiadał dużych problemów liderki rankingu, która drugią partii nagle się pogubiła" - relacjonował na łamach Sport.pl Hubert Rybkowski.
Po meczu Aryna Sabalenka zabrała głos nt. tej porażki. - Czuję, że nie grałam dobrze od początku do końca. Zaczęłam naprawdę dobrze, ale potem trochę osłabłam. Czułam, że moje ciało ogranicza mnie przed występem na najwyższym poziomie - zaczęła (cyt. za internazionalibnlditalia.com) i zabrała głos nt. postawy przeciwniczki.
- Zagrała niesamowity tenis. Nie dała mi zbyt wielu szans. To było trudne. Ale myślę, że nigdy nie przegrywamy - po prostu się uczymy, więc jest okej - podsumowała.
Zobacz też: Znamy godzinę meczu Świątek. Kibice będą zadowoleni
Później Białorusinka powiedziała więcej, o problemach zdrowotnych. W trakcie meczu korzystała z przerwy medycznej. - To prawdopodobnie dolny odcinek kręgosłupa, połączony z biodrem, ogranicza mnie w pełnym obrocie. Będziemy mieli kilka dni wolnych, które przeznaczymy na regenerację. Taki jest plan na razie - podkreśliła, cytowana przez ESPN.
Aryna Sabalenka po raz drugi w krótkim odstępie czasu niespodziewanie przegrywa we wczesnej fazie turnieju. W Madrycie równie sensacyjnie poległa w ćwierćfinale, ulegając Hailey Baptiste.
To było pierwsze zwycięstwo Rumunki z liderką światowego rankingu. Niedawno Cirstea zapowiadała, że to jej ostatni sezon w tourze. W 1/8 finału Cirstea zmierzy się z Lindą Noskovą.