Emma Raducanu ostatni raz wzięła udział w jakimkolwiek meczu dwa miesiące temu. Wydawało się, że w Rzymie wróci do gry. We wtorek wzięła udział w konferencji prasowej organizatorów, gdzie odpowiadała na pytania mediów - również te dotyczące zdrowia.
- Czuję, że zmierzam w naprawdę dobrą stronę. Myślę, że wykonałam dużo pracy w ostatnich trzech tygodniach, ale wciąż jest to wczesny etap mojego powrotu. Przez prawie sześć tygodni nic nie robiłam, próbując tylko dojść do siebie po wirusie, mocno to wpływa na formę fizyczną - mówiła na konferencji prasowej.
Minęło 30 minut i... Brytyjka zrezygnowała z udziału w tych zawodach, choć jej wypowiedzi nie wskazywały na to, że coś takiego się stanie. Wszystkiemu winne mają być dalsze problemy zdrowotne spowodowane infekcją wirusową.
Temu, co się wydarzyło dziwi się brytyjska BBC. Telewizja zwraca uwagę, że Raducanu od kilku tygodni znajdowała się w treningu. Dziennikarze obawiają się, że tenisistkę ominą jakiekolwiek turnieje na mączce. Przed Rolandem Garrosem Brytyjka będzie miała jeszcze tylko jedną szansę na występ na tej nawierzchni.
"Nie było w trakcie konferencji żadnej jasnej deklaracji, że Raducanu zrezygnuje z powrotu do gry, choć faktycznia powiedziała, że chce wrócić, gdy będzie gotowa na 100 procent" - czytamy. Telewizja zwraca uwagę, że Raducanu mogła pojawić się na konferencji, żeby uniknąć kary. "Zgodnie z zasadami WTA zawodniczki muszą wypełnić obowiązki medialne, nawet gdy się wycofają - i jeśli tego nie zrobią, mogą zostać ukarane" - czytamy.