Katarzyna Kawa przystąpiła do singlowego WTA 125 w Huzhou jako turniejowa "3". Była jedną z faworytek do triumfu i z tej roli wywiązywała się w każdej rundzie. W drodze do finału straciła tylko jeden set. A tam czekało na nią największe wyzwanie - rozstawiona z numerem 1. Veronika Erjavec.
Zdecydowanie większe szanse na wygraną dawano Słowence. Nie dość, że jest o niemal 70 miejsc wyżej w rankingu WTA od Polki, to jeszcze nie straciła nawet jednej partii w Chinach. Jednak już w pierwszym secie kibice i eksperci przeżyli niemały szok.
Pierwszy gem zaowocował dość szybkim przełamaniem dla Kawy. W kolejnej odsłonie tego seta nasza rodaczka sama miała problemy i znalazła się pod ścianą. Choć prowadziła już 40:0, to ostatecznie postawiła kropkę nad "i" dopiero w 18. akcji drugiego gema, po drodze broniąc break pointa. To mocno podbudowało ją psychicznie, czego efekt zobaczyliśmy w kolejnych gemach. Kawa nie miała już problemów przy własnym serwisie i znalazła skuteczny sposób na podania rywalki. Przełamała ją jeszcze dwa razy, nie oddała jej ani jednego gema i ostatecznie wygrała aż 6:0!
To był prawdziwy pogrom, którego mało kto się spodziewał. Kibice zaczęli zastanawiać się, czy po takiej porażce Słowenka będzie jeszcze w stanie wrócić do gry. Ta jednak się odbudowała. Weszła na zdecydowanie wyższy poziom, ale Polka wciąż prezentowała wysoką jakość gry. Panie pewnie utrzymywały własne podania aż do dziewiątego gema. To wtedy break point wywalczyła Kawa. Pierwszego nie wykorzystała, ale drugiego już tak. Wyszła na prowadzenie 5:4, by już po chwili przypieczętować triumf - 6:4. Mecz trwał ledwie godzinę i pięć minut.
Katarzyna Kawa - Veronika Erjavec 6:0, 6:4
Zobacz też: Oto nowa pasja Igi Świątek. "Jestem bardzo słaba".
"KATARZYNA KAWA ZDOBYŁA NAJWIĘKSZY TYTUŁ W KARIERZE! Kasiu, jesteśmy z Ciebie bardzo dumni!" - pisał Polski Związek Tenisowy na X. Zwycięstwo pozwoli jej też zanotować spory awans w rankingu WTA. Obecnie tenisistka plasuje się na 163. miejscu, ale w rankingu WTA Live awansowała na 138. pozycję. I taką też powinna zajmować w poniedziałkowym zestawieniu. Nie będzie to jednak jej najwyższa lokata w karierze. Taką zajmowała w 2020 roku - była 112.
Turniej w Chinach okazał się dla Kawy wielkim przełamaniem. Właśnie na taki wynik czekała po bardzo trudnym początku sezonu w singlu. Rozpoczęła go od pięciu porażek z rzędu. Od marca jej forma poszybowała w górę. Najlepszymi dowodami były dwa półfinały w Turcji czy ćwierćfinał w Bogocie. Kwiecień przyniósł jednak kolejny spadek formy i cztery porażki z rzędu.