Największa sensacja z Madrytu wspierana przez Polkę. Dlatego nie poda ręki rywalce

Dominik Senkowski
Jeszcze kilka miesięcy temu płakała z bólu na kortach w Melbourne, nie wiedząc, czy jej kostka wytrzyma trudy sezonu. Dziś Marta Kostiuk jest na ustach całego tenisowego świata. Ukrainka, która w Madrycie przeżywa swój "tydzień życia", awansowała do pierwszego w karierze finału imprezy rangi WTA 1000. Śrubuje serię 11 zwycięstw z rzędu, budzi kontrowersje bezkompromisowymi wypowiedziami i przypomina, że dla niej tenis nigdy nie będzie tylko sportem, dopóki na jej kraj spadają bomby.
Fot. Violeta Santos Moura / REUTERS

Madrycka mączka zazwyczaj sprzyja zawodniczkom grającym odważnie, w czym świetnie w tym roku odnajduje się Marta Kostiuk (23. WTA). Trwająca edycja imprezy jest pełna niespodzianek, a udział Ukrainki w finale także należy traktować w kategoriach sensacji. Nigdy wcześniej nie grała w meczu o tytuł imprezy tej kategorii. W ostatnich dniach w stolicy Hiszpanii pokazała niesamowitą odporność psychiczną i fizyczną.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

W półfinale, po szalonym meczu, odprawiła Anastasiję Potapową, 6:2, 1:6, 6:1. Wcześniej wyeliminowała z turnieju m.in. Jessicę Pegulę 6:1, 6:4 czy Lindę Noskova 7:6, 6:0. Seria Kostiuk robi wrażenie - 11 wygranych pojedynków z rzędu to wynik, którego nie powstydziłyby się największe gwiazdy kobiecego touru. Seria, która rozpoczęła się 10 kwietnia w Gliwicach. Pokonała wtedy Magdę Linette 6:4, 6:0, a Ukrainki ograły Polki 4:0 i awansowały do finałów obecnej edycji Billie Jean King Cup. Następnie Kostiuk wygrała zawody WTA we francuskim Rouen.

Czytaj także: Reprezentant Polski odrodził się

Jej półfinał w Madrycie z Potapową był kwintesencją tego, jaka Ukrainka jest na korcie i poza nim. Nie tylko wygrała ważne spotkanie, ale po raz kolejny zamanifestowała swoją nieugiętą postawę w sprawie wojny. Po ostatniej piłce, zgodnie ze swoim żelaznym postanowieniem, nie podziękowała rywalce, która co prawda reprezentuje od grudnia Austrię, ale pochodzi z Rosji. To gest, który wciąż budzi dyskusję w środowisku tenisowym, ale dla Marty jest nienegocjowalny. Dla niej uścisk dłoni z zawodniczką urodzoną w kraju agresora byłby aktem zdrady własnych wartości.

Zanim jednak doszło do ostatnich sukcesów, Kostiuk musiała przejść przez piekło kontuzji. Podczas tegorocznego Australian Open, w meczu z Elsą Jacquemot, skręciła kostkę w decydującym secie. Wielu ekspertów wróżyło jej dłuższą przerwę. Ona jednak po miesiącu wróciła silniejsza, biega po korcie jeszcze szybciej niż wcześniej, a zawsze słynęła z dobrego przygotowania fizycznego

Polka stoi za sukcesem Ukrainki

Za tą przemianą stoi nie tylko determinacja samej zawodniczki, ale także polska trenerka - Sandra Zaniewska. Współpraca tej dwójki, rozpoczęta w sierpniu 2023, stała się jedną z najciekawszych relacji w kobiecym tourze. Zaniewska, która wcześniej prowadziła m.in. Petrę Martić, wniosła do gry Kostiuk spokój i taktyczną dyscyplinę, której 23-letniej Ukraince często brakowało.

Gdy Polka rozpoczynała współpracę z Ukrainka, mówiła Sport.pl: "Marta ma pełen zakres możliwości. Jest dobra fizycznie, potrafi zagrać agresywnie, defensywnie, wejść na siatkę, serwować. Trzeba to poskładać, co może zająć trochę czasu. To największe wyzwanie, bo te rzeczy czasem się mieszają, co jest normalne, bo mając tyle opcji można zrobić 10 rzeczy z piłką w każdym zagraniu. Pojawia się bardzo wiele decyzji na korcie, które trzeba podejmować w szybkim tempie".

Kostiuk często trenuje w naszym kraju, w lutym pracowała na kortach w Kozerkach pod Warszawą, gdzie od lat odbywa się turniej rangi ATP Challenger. Do jej zespołu dołączyła była trenerka przygotowania fizycznego Igi Świątek, Jolanta Rusin-Krzepota.

Pod wodzą Polek, Marta zaczęła lepiej zarządzać emocjami na korcie. Zaniewska kładzie duży nacisk na sferę mentalną. W Madrycie widać to gołym okiem - Kostiuk nie "gotuje się" już po jednym nieudanym zagraniu. Zamiast tego, potrafi przetrwać kryzysy i wracać do meczu, co pokazała zwłaszcza w półfinale z Potapową po wysoko przegranym drugim secie.

We wcześniejszych latach Marta Kostiuk nie zawsze potrafiła prezentować to, co potrafi najlepiej, Już w 2018 roku sprawiła wielką sensację w Australian Open, gdy w wieku niespełna 16 lat doszła do trzeciej rundy singla. Następnie nie poszła za ciosem. - Dziś Marta nadal jest bardzo młoda, a ma już pewne rzeczy za sobą. Jest w stanie patrzeć inaczej. Ma łatwiej, bo wiele już przeszła. Z drugiej strony to na pewno nie jest proste. Trzeba być gotowym na zainteresowanie mediów czy kibiców w tak młodym wieku. Niemniej generalnie lepiej jest być w trzeciej rundzie Australian Open, mając 15 lat niż 20 - mówiła nam Zaniewska. Pod wodzą Polki dwa lata temu dotarła w Melbourne do ćwierćfinału, co w Wielkim Szlemie do dziś jest jej najlepszym wynikiem w singlu.

Wojna i testosteron

Marta Kostiuk to nie tylko kariera na korcie, ale i mocne wypowiedzi poza nim. Ukrainka nigdy nie gryzła się w język, co sprawia, że jest postacią polaryzującą. Jesienią głośno było o jej wypowiedziach dotyczących Aryny Sabalenki i Igi Świątek. W jednym z wywiadów miała dywagować na temat poziomu testosteronu u swoich największych rywalek.

Kostiuk szybko zareagowała, twierdząc, że jej słowa zostały zmanipulowane lub źle przetłumaczone. "Nigdy czegoś takiego nie powiedziałam" - ucinała krótko, sugerując, że to próba uderzenia w jej wizerunek. Konflikt na linii Kostiuk-Sabalenka ma zresztą dłuższą historię. Pamiętamy triumfalny gest Białorusinki, która po wygranej nad Ukrainką w styczniu w finale w Brisbane ostentacyjnie całowała swój biceps. Gdy pytano Sabalenkę, czy ma to związek z napięciem politycznym lub wypowiedzią o testosteronie, liderka rankingu odpowiadała jedynie: "To nie ma nic wspólnego z Martą, to był żart wewnątrz mojego teamu".

Sobotni finał w Madrycie to scenariusz, którego szefowie WTA mogli się obawiać, ale na który fani czekali z zapartym tchem. Po jednej stronie siatki Marta Kostiuk: fighterka, twarz ukraińskiego oporu w sporcie. Po drugiej 19-letnia Mirra Andriejewa: rosyjskie cudowne dziecko, rewelacja ostatnich miesięcy, która mimo młodego wieku gra niezwykle dojrzały tenis. Trzy lata temu Kostiuk odmówiła gry w pokazówce z Rosjanką, której zaś Ukraińcy od dawna zarzucają proputinowskie aktywności w social mediach.

Dla Kostiuk to mecz o podwójną stawkę. Wygrana w finale rangi 1000 byłaby jej największym sportowym osiągnięciem, ale pokonanie Andriejewej w meczu o tytuł miałoby dla niej wymiar symboliczny. Niedawno ostrzegała rosyjskie zawodniczki zmieniające barwy, że zmiana dokumentu "niczego nie zmienia" w kontekście ich odpowiedzialności i milczenia wobec wojny.

Przed finałem w Madrycie dodała: "Jedyną osobą, której podaję rękę, jest Daria Kasatkina, ponieważ nie tylko zmieniła paszport, ale też otwarcie powiedziała, że nie popiera wojny. Dlatego ja i inne dziewczyny z Ukrainy postanowiłyśmy podawać jej rękę, po prostu z szacunku za to, co zrobiła i mówiła". Kasatkina od marca ubiegłego roku gra dla Australii, a już w 2022 podkreślała, że jest przeciwna wojnie. Paszport zmieniła także z uwagi na swoją orientację seksualną.

Marta Kostiuk każdą konferencję czy inną sposobność wykorzystuje, podobnie jak Elina Switolina, by przypominać o trwającej agresji na Ukrainę. Na ceremonii po finale w Brisbane, stojąc obok Sabalenki powiedziała: "Gram każdego dnia z bólem serca, a tysiące ludzi nie ma teraz światła ani ciepłej wody. Na zewnątrz jest minus 20 stopni, a codzienne zmaganie się z tą rzeczywistością jest bardzo bolesne".

Na tym tle Marta Kostiuk musi też mierzyć się w internecie z falą krytyki. Część kibiców tenisa wolałaby widzieć kort jako strefę wolną od polityki i nie rozumie postawy tenisistki, która konsekwentnie nie chce dziękować Rosjankom za grę. Ukrainka jednak tym się nie przejmuje i robi swoje, co ostatnio wychodzi jej wyjątkowo dobrze.

Początek meczu finałowego Kostiuk - Andriejewa o godzinie 17:00. Transmisja w Canal Plus Sport.

Dominik Senkowski
Więcej o: