"W pierwszym secie Iga Świątek podczas przerw w sobotnim meczu w Madrycie wydawała się bardzo skupiona. Jakby analizowała na bieżąco przebieg rywalizacji. Na początku trzeciej partii, siedząc na krzesełku, ukryła twarz w dłoniach. Wtedy jednak nie walczyła tylko z przeciwniczką, ale przede wszystkim z własnymi kłopotami" - relacjonowała Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl. Polka nie była w stanie dokończyć tego spotkania i skreczowała.
- W pierwszym i drugim secie wciąż czułam, że mam szansę. Potem, w trzecim, zaczęłam odczuwać lekkie zawroty głowy i brak koordynacji ruchowej. Nie mogłam nic pić, bo ciągle czułam się pełna, a poziom energii drastycznie spadł - tłumaczyła po wszystkim 24-latka, ujawniając, że od kilku dni walczy z wirusem.
- Słyszałam, że wśród innych zawodniczek również coś się dzieje, więc wirus jest "ze środka" - mówiła sama Świątek, ale pytanie brzmi: skąd wziął się owy wirus? I na nie odpowiedzi udzielił Jim Courier. Podał prawdopodobną przyczynę kłopotów zdrowotnych Polki, ale okazuje się, że nie tylko jej. "Jim Courier zdradził na antenie Tennis Channel, że to, co powoduje kłopoty ze zdrowiem tenisistów, to zepsute krewetkowe tacos" - czytamy na Tennis Updates na X.
"Widzieliśmy, jak zarówno Polka, jak i Marin Cilić musieli wycofać się z rywalizacji bądź też poddać mecz walkowerem właśnie z powodu choroby. Oby więcej takich przypadków nie było" - dodano. O tym, że Cilić również zmaga się z wirusem, pisał portal abc.es. "Wygląda na to, że wirus dotknął kilku zawodników, ponieważ Marin Cilić również musiał wycofać się z turnieju przedwcześnie, narzekając na podobne dolegliwości" - czytaliśmy.
Zobacz też: Szczere wyznanie Szarapowej. "Przerażające".
Głos w sprawie zabrał też sztab Świątek. - Iga zmagała się od wczoraj z wirusem albo zatruciem i mimo tego, że zrobiła wszystko co możliwe aby być w stanie dziś rywalizować, nie była w stanie dokończyć meczu. Teraz na pewno potrzebna jest chwila odpoczynku i powrót do normy - przekazała Daria Sulgostowska, cytowana przez Michała Chojeckiego na X.
Co dalej ze Świątek? Sama zapewniała, że wkrótce dojdzie do siebie. Wydaje się więc, że jej występ w Rzymie jest niezagrożony. Nie ma wielu punktów do obrony, bo w poprzednim sezonie odpadła już w III rundzie. Wówczas pokonała ją Danielle Collins. Będzie to ostatni sprawdzian dla Polki przed najważniejszą imprezą na "mączce" - Roland Garros. Przed rokiem Świątek odpadła w półfinale.