Dramat Igi Świątek w Madrycie! Nagły koniec meczu

Iga Świątek skreczowała w trzecim secie z Amerykanką Ann Li i odpadła z turnieju WTA 1000 w Madrycie już w trzeciej rundzie. Po słabym pierwszym secie w wykonaniu Polki drugi był już znacznie lepszy, jednak trzecia partia nie potoczyła się po myśli byłej liderki światowego rankingu. Po dwóch gemach poprosiła o przerwę medyczną, a chwilę po interwencji lekarza zrezygnowała z dalszej gry.
Iga Świątek
screen

Iga Świątek bez większego problemu wygrała swój pierwszy mecz w tegorocznym turnieju WTA 1000 w Madrycie. W czwartek pokonała ukraińską kwalifikantkę Darię Snigur 6:1, 6:2. Nie było to wielkie wyzwanie dla 24-latki, różnica poziomów była widoczna. 

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Awans do trzeciej rundy przyszedł znacznie trudniej Ann Li. Amerykanka wygrała ze swoją rodaczką, Alycią Parks, 6:2, 6:7 (5), 6:3. Li po raz pierwszy miała okazję zmierzyć się z byłą liderką światowego rankingu, ale nie ma co ukrywać - bezwzględną faworytką była Iga Świątek.

Trzecia runda jak u Hitchcocka

Zaczęło się jednak fatalnie. Świątek w pierwszym gemie popełniła kilka niewymuszonych błędów i dała się przełamać Amerykance. Li dała radę wytrzymać presję w grze na przewagi i utrzymała swój serwis. Wtedy do głosu dotarła Świątek. Najpierw wygrała swój pierwszy gem, później odrobiła stratę przełamania, a na prowadzenie wyszła utrzymując serwis bez straty punktu. Li odpowiedziała tym samym i było 3:3.

Zobacz też: Sensacja w Madrycie. Rewelacja sezonu pokonana przez 76. rakietę świata

Po zaciętym początku obie tenisistki bardzo pewnie zaczęły utrzymywać swój serwis. Po dwóch gemach "do zera", w kolejnych zarówno Świątek, jak i Li, oddały po punkcie. Losy seta rozstrzygnęły się więc w końcówce. Polka znów seryjnie popełniała błędy i oddała swój gem, choć prowadziła w nim już 30:0. Świątek nie oddała jednak partii bez walki. Obroniła piłkę setową, a potem wykorzystała break point, utrzymując się w grze. 

Chwilowe załamanie formy Świątek przerwała w idealnym momencie. 6:5 po kolejnym gemie "na czysto" postawiło Amerykankę pod ścianą - chwilę temu serwowała "na seta", teraz, by się w secie utrzymać. Li mieszała znakomite zagrania z prostymi błędami, a gem rozstrzygnął się po długiej grze na przewagi. Świątek nie wykorzystała dwóch piłek setowych - jej rywalka wywalczyła tie-break.

Ten zaczął się od błędu Li przy serwisie Polki. Dobre zejście do siatki dało wyrównanie, ale chwilę później Świątek wróciła na prowadzenie z mini breakiem. W następnej akcji przewagę jednak straciła. Grę punkt za punkt przerwała Amerykanka, utrzymując swoje dwa podania. Polka oddała jedną akcję, a chwilę później Li wywalczyła dwie piłki setowe. Wykorzystała pierwszą z nich. Set ten stał pod znakiem niewymuszonych błędów - 23 popełniła Świątek, a aż 30 Ann Li.

Koszmar Świątek w trzeciej partii

Polka w drugiej partii zareagowała najlepiej, jak tylko mogła. Break do zera, utrzymany serwis i kolejne przełamanie - taką Igę Świątek aż chce się oglądać. Po kolejnym spokojnie wygranym gemie serwisowym było już 4:0. 24-latka kontrolowała przebieg tej partii do końca, nie pozwalając rywalce nawet myśleć o przełamaniu. Świątek wygrała 6:2 i wynik meczu rozstrzygnął się w ostatnim secie.

Na otwarcie decydującego seta była liderka rankingu nie wykorzystała szansy na przełamanie rywalki. Po chwili zrobiła to Ann Li. Podobnie jak w pierwszym secie, Amerykanka wyszła na prowadzenie 2:0. Polka już od dłuższego czasu wyglądała na zmęczoną i po dwóch gemach poprosiła o przerwę medyczną. Otrzymała tabletki, jednak nie zadziałały od początku. Amerykanka utrzymała swój serwis i była już w połowie drogi do wygranej w secie. Chwilę potem Polka skreczowała przy stanie 6:7 (4), 6:2, 0:3 (0:30).

Na zakończenie tego spotkania spokojnie mogła czekać Leylah Fernandez. Kanadyjka niespodziewanie pokonała pogromczynię Magdy Linette - Amerykankę Ivę Jovic. W dwugodzinnym boju zwyciężyła 3:6, 6:3, 6:2 i zameldowała się w czwartej rundzie turnieju w Madrycie. 

Więcej o: