Daria Snigur to niespełna rok młodsza od Igi Świątek tenisistka z Kijowa. Tak jak Polka mistrzyni juniorskiego Wimbledonu, tylko 12 miesięcy później, w 2019 r. Jej kariery seniorskiej do Igi porównywać się jednak nie da. Jest na 98. pozycji rankingu WTA, trenuje w Warszawie z Polakiem Dawidem Celtem, który wprowadził ją do czołowej setki rankingu. W turniejach wielkoszlemowych nigdy nie pokonała II rundy, a na mączce Paryża nie zagrała nawet w turnieju głównym. W dwóch ostatnich latach odpadała już w II rundzie kwalifikacji. Teraz wreszcie ranking pozwoli jej na start w Rolandzie Garrosie. Przyznaje, że gry na ziemi jednak nie lubi.
W I rundzie Mutua Madrid Open Ukrainka pokonała po dramatycznym, trzysetowym spotkaniu Rosjankę Darję Kasatkinę, reprezentującą Australię od marca 2025 roku. To dało jej prawo gry z Igą. Polka była w finale w Madrycie dwa razy, zawsze mierząc się z Aryną Sabalenką. 2023 przegrał w trzech setach, rok później wzięła rewanż. To było w czasach, gdy Iga uchodziła za bezdyskusyjną królową gry na ziemi. Przed rokiem przegrała jednak w Madrycie w półfinale z Coco Gauff, która oddała Polce ledwo dwa gemy. Po czym przegrała finał z Sabalenką.
Podczas ubiegłorocznego turnieju w Madrycie Iga udzieliła wywiadu dziennikowi "El Pais", w którym powiedziała, że po tym co przeszła w drugiej połowie 2024 roku (posądzenie o doping, zmiana trenera), nic już jej nie złamie. Wtedy pracowała z Belgiem Wimem Fissette, którego w kwietniu zastąpił Hiszpan Francisco Roig. Na początku tej współpracy Iga awansowała do ćwierćfinału turnieju w Stuttgarcie, gdzie przegrała z 18-letnią Mirrą Andriejewą. Efekt "nowej miotły" nie zadziałał.
Turnieje w Stuttgarcie, Madrycie, a potem w Rzymie są przygotowaniem do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Iga wygrała je wszystkie, choć przed rokiem przestała dominować na nawierzchni ceglanej. – Chciałabym znów być jak ściana, od której odbijają się piłki i przeciwniczki – powiedziała w niedawnym wywiadzie w Sport.pl.
Taka była Świątek w pierwszym secie pojedynku ze Snigur. Ukrainka zaczęła walczyć dopiero przy stanie 0:4. Wcześniej patrzyła na kort z taką miną, jakby nie bardzo rozumiała co się dzieje. Iga grała dobrze, regularnie, choć nie musiała wznosić się na wyżyny. Dopiero w piątym gemie Daria zaczęła sprawiać kłopoty Polce. Miała trzy piłki na przełamanie, ale w końcu jednak regularność Świątek wzięła górę. Przy stanie 5:0 dla Igi Ukrainka wygrała w końcu gema. Wreszcie zagrała z wiarą, że można się Polce przeciwstawić. Było już jednak za późno na odwracanie losów rywalizacji w pierwszej partii. Iga zakończyła seta wynikiem 6:1 przy własnym podaniu. Po 31 minutach walki na korcie.
Drugą partię Polka zaczęła od czterech niewymuszonych błędów i porażki w pierwszym gemie. W drugim po raz pierwszy w meczu przegrała przy własnym serwisie. Ukrainka mogła uwierzyć w odwrócenie losów rywalizacji, ale zaraz potem Iga przełamała Snigur. Zaczęła uderzać regularniej, pewniej. Szybko wyrównała stan drugiego seta na 2:2. Słabszy moment minął. Potwierdził to piąty gem meczu. Iga zakończyła go zwycięskim forhendem. A kiedy forhend Polki funkcjonuje dobrze, Iga zyskuje na pewności siebie i cała gra się układa.
W siódmym gemie Świątek przełamała rywalkę, która nie potrafiła nawiązać walki o drugiego seta. Polka serwowała, by awansować do III rundy turnieju. Ostatniego gema wygrała bez straty punktu. Świątek oklaskiwał między innymi bramkarz Realu Madryt Thibaut Courtois.