- Rakieta Hurkacza śpiewała w tym gemie - przyznał Tomasz Tomaszewski po pierwszym gemie meczu Hubert Hurkacz (63. ATP) - Jaime Faria (Portugalia, 136. ATP), którego Polak wygrał bez straty punktu, świetnie serwując. Po zaledwie trzech gemach Polak został wybity nieco z rytmu, bo Portugalczyk musiał skorzystać z przerwy medycznej. Poczuł bowiem ból w plecach.
Portugalczyk wrócił na kort, ale od razu miał kolejne kłopoty. W czwartym gemie został bowiem przełamany, nie zdobywając punktu. Od razu mówił coś w kierunku sztabu szkoleniowego. Hurkacz grał jak natchniony, zwłaszcza w swoich gemach serwisowych. Polak świetnie serwował, zdobywał w ten sposób mnóstwo punktów.
Właśnie serwisem Hurkacz obronił dwa break pointy w siódmym gemie. Pojawiły się one, bo Portugalczyk zaczął grać bardzo odważnie i miał kilka efektownych winnerów. Polak najpierw zaserwował asa, a potem mocno i skutecznie z drugiego podania! Ostatecznie wygrał długiego gema, broniąc trzech break pointów i prowadził aż 5:2. Polak wygrał seta 6:3, w którym zwyciężył w aż 79 proc. punktach po pierwszym i 80 proc. po drugim podaniu. Miał też w nim więcej winnerów (14-5) i popełnił mniej niewymuszonych błędów (8-9).
Kluczowy dla losów drugiej partii był 5. gem. W nim Hurkacz nie wykorzystał aż trzech break pointów. W nich Portugalczyk grał ofensywnie i miał kończące uderzenia. Przy drugiej równowadze Faria źle zagrał forhendem i Polak miał czwartą szansę na przełamanie. Wtedy bardzo pomógł mu rywal, który zmarnował smecz, trafiając w siatkę. Dzięki temu Hurkacz przełamał Portugalczyka i prowadził 3:2. W dziewiątym gemie Polak znów zdobył przełamanie i wygrał 6:3.
Mecz trwał tylko godzinę i 11 minut. Hurkacz miał aż 12 asów, wygrał 87 proc. po pierwszym i 75 proc. punktów po drugim serwisie. Polak miał też ponad dwa razy więcej winnerów (28-13) i popełnił mniej niewymuszonych błędów (14-18).
Zobacz także: Pilne wieści z Madrytu ws. pierwszego meczu Świątek. Oto godzina
Hurkacz w II rundzie w Madrycie zmierzy się z Włochem Leonardo Musettim (11. ATP).