Poważne ostrzeżenie dla Świątek i jej trenera. "Nie powinni"

- Próbowali rozluźnić nadgarstek, ale, mówiąc delikatnie, momentami wyglądało to dość chaotycznie - podkreślał Greg Rusedski. Ocenił decyzję Igi Świątek w sprawie ważnego aspektu gry. W ostatnich dniach wraz z trenerem próbowała wprowadzić w nim korekty, ale czy to odpowiedni moment? Co grozi Polce?
Iga Świątek
Fot. RONALD WITTEK, PAP/EPA

- Serwis to ten element, który zmieniałam w moim życiu dość często. Nie czułam się komfortowo z ostatnim ruchem, który wykonywałam. Zaczęłam myśleć, czy powinnam dokonać zmiany teraz, w połowie sezonu, a może z tym poczekać. (...) Tak, zmieniłam mój ruch przy serwisie. Mój łokieć z tyłu jest bardziej zgięty, co myślę, że daje mi więcej szybkości i dynamiki - mówiła Iga Świątek przed startem WTA 500 w Stuttgarcie. To nowość, jaką wprowadziła po konsultacji z nowym szkoleniowcem, Francisco Roigiem. Niestety, póki co, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Polka pożegnała się z turniejem już po ćwierćfinale.

Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. "Pierwsza Polka w historii"

Finalista US Open wprost o decyzji Igi Świątek i jej trenera. "Nie jestem pewien, czy to odpowiedni moment"

Korekty serwisu Świątek zauważył m.in. Greg Rusedski, finalista US Open z 1997 roku. Jego zdaniem, taka zmiana na tym etapie sezonu nie jest dobrym wyborem. - Z taką korektą nie powinno się wchodzić od razu - zaznaczył na wstępie podcastu, cytowany przez "Przegląd Sportowy Onet".

- To raczej coś, co lepiej wprowadzać później [gdy nie ma takiego natłoku ważnych turniejów, przyp. red.]. Iga zawsze miała łokieć ustawiony dość wysoko, ale widać, że próbuje się tam wprowadzić drobną korektę. (...) Próbowali rozluźnić nadgarstek, ale, mówiąc delikatnie, momentami wyglądało to dość chaotycznie. To właśnie jeden z tych momentów, kiedy nowy trener przychodzi i od razu chce coś zmienić. (...) I nie jestem pewien, czy to odpowiedni moment oraz odpowiednie miejsce, zwłaszcza po tak krótkim czasie współpracy - dodawał.

"Czasami czułam, że przy serwisie ręka szła mi w stare nawyki"

Szybko wyjaśnił, że te zmiany mogą być dla Polki niebezpieczne. - Jeśli to zrobisz [ruszysz mocno techniczny aspekt, przyp. red.], a zawodnik nie jest przyzwyczajony do tego ruchu, to czasem możesz doprowadzić do kontuzji - ostrzegał. Sama Świątek mówiła, że, póki co, nie jest zadowolona z serwisu, bo nie złapała jeszcze tzw. automatyzmu. Często mimowolnie wykonuje ruchy, z których korzystała przed współpracą z trenerem.

Zobacz też: Sabalenka zdetronizowana! Oto nowa liderka rankingu WTA Race. 

- Po tych ostatnich meczach to będzie dłuższy proces, żeby odbudować serwis. Czasami czułam, że przy serwisie ręka szła mi w stare nawyki. Na pewno nie jest to łatwe, żeby przerobić to na tourze. Potrzebuję godzin przeserwowanych - podkreślała po porażce z Mirrą Andriejewą. Teraz przed Świątek rywalizacja w WTA 1000 w Madrycie. Już poznała potencjalne rywalki

Więcej o: