W niedzielę Karolina Muchova przegrała w finale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Dzień wcześniej pokonała w półfinale Elinę Switolinę 6:4, 2:6, 6:4. Po półfinałowym meczu Czeszka udała się na konferencję prasową, na której jako korespondent Sport.pl miałem okazję zadać jej pytanie o polskich kibiców. Od dawna jest bowiem tak, że jeśli Iga Świątek odpada wcześniej z rywalizacji w danej imprezie, wielu fanów tenisa z naszego kraju zaczyna trzymać kciuki właśnie za triumf Muchovej. - Nie wiedziałam o tym. Ale to bardzo miłe. Polska to sąsiad Czech, miłe, że ludzie mi kibicują. Bardzo to doceniam - powiedziała czeska tenisistka.
Dla postronnego obserwatora może to być zaskoczeniem. Dlaczego polski kibic, tak mocno zorientowany na sukcesy Igi Świątek, z podobną estymą wypowiada się o Czeszce? Odpowiedź kryje się w czymś więcej niż tylko geograficznym sąsiedztwie.
W świecie współczesnego tenisa, zdominowanego przez potężną siłę uderzeń i fizyczną dominację z linii końcowej, Muchova jest powiewem świeżości, za którym tęsknią koneserzy tej dyscypliny. Polscy kibice, wychowani na technicznej maestrii Agnieszki Radwańskiej, w Karolinie widzą godną następczynię tamtego stylu, ale wzbogaconego o nowoczesną dynamikę.
Zależność jest prosta i widoczna od kilku sezonów: kiedy Iga Świątek żegna się z turniejem, uwaga polskich fanów niemal automatycznie przesuwa się w stronę zawodniczki z Ołomuńca. To nie jest kibicowanie "przeciwko komuś", to podziw dla kogoś, kto operuje rakietą niczym pędzlem przy sztalugach. Skróty, slajsy, genialne wyczucie przy siatce i inteligencja kortowa sprawiają, że Muchova stała się w Polsce ulubioną alternatywą dla naszej byłej numer jeden rankingu.
Warto przypomnieć sobie lato 2023 roku, kiedy Czeszka zawitała do nas na turniej BNP Paribas Warsaw Open. Choć oczy wszystkich zwrócone były na Świątek, Muchova też mogła liczyć na wsparcie, którego nie powstydziłyby się polskie tenisistki.
Największym ambasadorem talentu Karoliny Muchovej w Polsce pozostaje sama Iga Świątek. Relacja między tymi tenisistkami to wzór profesjonalizmu, wymieszanego z ogromnym szacunkiem. Iga, która rzadko pozwala sobie na wylewne komplementy wobec rywalek w trakcie turniejów, o Muchovej zawsze wypowiada się w superlatywach.
- Karolina to zawodniczka, która potrafi na korcie wszystko. Bardzo szanuję jej styl gry, bo jest niezwykle urozmaicony. To nie jest tylko tenis oparty na sile, ale na czuciu i technice. Uwielbiam z nią grać, bo to zawsze wyzwanie taktyczne - mówiła Iga po ich pamiętnym finale na kortach Rolanda Garrosa w 2023 r., który wygrała po trzech zaciętych setach.
Świątek wielokrotnie podkreślała, że Muchova jest "jedną z najbardziej utalentowanych osób w tourze". Ta opinia byłej liderki rankingu mocno rezonuje w świadomości polskich fanów. Jeśli Iga, która na tenisie zna się jak mało kto, tak bardzo ceni Karolinę, to znaczy, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym. Ich wspólne treningi stają się hitami mediów społecznościowych - widać na nich chemię i wzajemne zrozumienie sportowych umysłów. Niedawno doszło do takiego treningu w Indian Wells.
Obecny sezon jest dla Karoliny Muchovej wyjątkowy. Po wielu miesiącach walki z kontuzjami, które hamowały jej potencjał, Czeszka znów gra przez dłuższy czas na miarę swojego talentu. Triumf w lutym w zawodach rangi WTA 1000 w Dosze, gdzie po drodze pokonała m.in. Annę Kalińską, Marię Sakkari oraz w finale Wiktorię Mboko, stanowił tylko wstęp.
Teraz Stuttgart stał się kolejnym przystankiem marszu Czeszki w górę rankingu i sposobem na odczarowywanie niekorzystnych serii. W ćwierćfinale pierwszy raz w karierze pokonała Coco Gauff (bilans wcześniej 0:6), w półfinale pierwszy raz Elinę Switolinę (0:3). Jej tenis to pokaz wszechstronności. Muchova gra obecnie w sposób kompletny: potrafi przetrwać ciężkie wymiany z głębi kortu, by nagle, w najmniej oczekiwanym momencie, zmienić rytm gry genialnym skrótem lub pójściem do siatki.
To właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że polscy kibice włączają telewizory, gdy gra Karolina. W dobie "tenisowych maszyn" Muchova jest artystką, która przypomina, że w tym sporcie wciąż liczy się spryt i wyobraźnia. Nie przez przypadek Świątek określiła w marcu Czeszkę jako "żeńską wersję Rogera Federera", który grał z podobną gracją i stylem.
Zgadzają się z tym polscy kibice. "Tak, Karolinie Muchovej kibicuję od zawsze", "Powiedz Karolinie, że nie chodzi o sąsiada, a jak ona gra. Uwielbiam jej styl gry", "Dzięki, że ją uświadomiłeś", "A Iga jest jej największą fanką" - to tylko niektóre komentarze po opublikowaniu na portalu X cytatu z czeskiej tenisistki.
Od soboty Muchova już wie, że za jej plecami stoi nie tylko czeska grupa kibiców, ale i potężne wsparcie z Polski. I patrząc na jej formę, to wsparcie przyda się jeszcze wiele razy w tym roku w decydujących fazach największych turniejów.