Jelena Rybakina do późnych godzin wieczornych walczyła o promocję do półfinału turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Kazaszka po trzech setach, w tym dwóch rozstrzyganych w tie-breakach, pokonała Kanadyjkę Leylah Fernandez, a kilkanaście godzin później przystąpiła do rywalizacji z Mirrą Andriejewą. Rosjanka w piątek wyrzuciła za burtę Igę Świątek, pokonała Polkę w nieco ponad 2,5 godziny.
- Chcę tak grać do końca mojej kariery - mówiła życzeniowo po pokonaniu Polki Andriejewa. I pierwszy set meczu półfinałowego pokazał, że nie były to słowa rzucone na wiatr. Rosyjska tenisistka po raz kolejny grała agresywnie, sporo ryzykując i walczyła z turniejową jedynką jak równa z równą.
Do pierwszego przełamania mogło jednak dojść już w drugim gemie serwisowym Andriejewej. Rybakina miała okazję do odebrania serwisu Rosjance przy 40:15, a także przy 40:30. Obie zmarnowała, ale co się odwlecze, to nie uciecze - Kazaszka niedługo później przełamała na 4:2. Z tym że sama nie ustrzegła się błędów i po chwili oddała Rosjance to, co jej zabrała.
Niemal do końca pierwszej partii obserwowaliśmy równą grę obu zawodniczek, ale pod koniec do głosu doszła wiceliderka światowego rankingu. Na prowadzenie 6:5 wyszła nie tracąc ani jednego punktu, a następnie już przy pierwszej możliwej okazji przełamała Andriejewą.
Po krótkiej przerwie tenisistki przystąpiły do seta numer dwa. I patrząc na Andriejewą, można było odnieść wrażenie, że jest jej obojętne to, że popełnia kolejne błędy, co zauważył komentator Canal+ Sport Maciej Łuczak. Rybakina z kolei grała swoje - mocne podanie w większości przypadków zamykało sprawę.
Rosjanka z kolei nawet przy własnym gemie serwisowym musiała się bronić. Trzy razy udało jej się odeprzeć ataki Kazaszki walczącej o przełamanie. Obie zawodniczki "utknęły" w drugim gemie i żadna z nich nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa w tym fragmencie meczu na swoją korzyść.
Andriejewa wprawdzie zaskoczyła rywalkę świetnym zagraniem w linię, ale klasa Rybakiny znów dała o sobie znać w kluczowym momencie. Jej rosyjska rywalka rzuciła rakietą w geście frustracji, a po chwili Kazaszka przypieczętowała upragnione przełamanie, stawiając się w dobrej sytuacji na ostatniej prostej do finału.
I nawet pojedyncze pomyłki nie przeszkadzały zbytnio Rybakinie. Wprawdzie mogła zamknąć swojego gema serwisowego trochę wcześniej, niż się to stało, ale Andriejewa potrafiła odkuć się forhendowym returnem i doprowadzić do równowagi, zasiewając ziarenko wątpliwości w umyśle wyżej notowanej przeciwniczki.
Ziarenko to jednak nie zdążyło nawet wykiełkować. Rybakina szła po swoje, czując się niezwykle pewnie i punktując Andriejewą. Rosjanka wybroniła jednego break pointa, ale to było za mało - znów dała się przełamać, a po chwili zrobiło się 5:0 i pogromczyni Igi Świątek zaczynała coraz mocniej liczyć się z tym, że jej udział w niemieckim turnieju zakończy się na etapie półfinałów.
Andriejewa zdołała jeszcze przedłużyć swoje niewielkie i złudne nadzieje, gdy wygrała kolejnego gema serwisowego do zera, ale to było wszystko, na co stać było Rosjankę w drugim secie. Kazaszka dokończyła dzieła i zakończyła starcie.
W finale Jelena Rybakina zmierzy się z Karoliną Muchovą, która szturmem przeszła przez poprzednie etapy rywalizacji w Stuttgarcie. Czeszka w sobotnie popołudnie w trzech setach ograła faworyzowaną Ukrainkę Elinę Switolinę.
Zobacz też: Wielki cios w Borisa Beckera. Stracił trofeum warte miliony. Oto powód