Gdy w piątkowe popołudnie Coco Gauff przegrała z Karoliną Muchovą, a Iga Świątek poległa w starciu z Mirrą Andriejewą, wydawało się, że Jelena Rybakina będzie miała dość gładko wytyczoną ścieżkę do triumfu w turnieju rangi 500 w Stuttgarcie. Kazaszka mierzyła się ze sklasyfikowaną na 24. lokacie w rankingu WTA Kanadyjką Leylah Fernandez i była niekwestionowaną faworytką.
Sęk w tym, że triumfatorka tegorocznego Australian Open nie była w stanie udokumentować swojej wyższości na korcie. Fernandez z kolei nie tylko grała dobrze, ale przede wszystkim ustrzegała się niewymuszonych błędów. Rybakina pozwoliła Kanadyjce na przełamanie już w czwartym secie, a Fernandez w pewnym momencie odskoczyła na 5:2.
Wówczas trzy gemy z rzędu padły łupem reprezentantki Kazachstanu, ale to nie wystarczyło na zbicie pewności siebie, która towarzyszyła Fernandez. W tie-breaku niespodziewanie lepsza okazała się zawodniczka z Kanady. Wprawdzie potrzebowała do tego czterech piłek setowych, ale i tak zadała ostateczny cios i zwyciężyła do pięciu punktów.
Można było spodziewać się, że Rybakina odkuje się w kolejnej odsłonie. Zaczęła dobrze, bo od wygranego gema, ale łatwo nie miała - musiała wybronić dwa break pointy. Następnie obie panie bez problemu rozstrzygały kolejne gemy serwisowe na swoją korzyść, a do przełamania znów doprowadziła Kanadyjka. Fernandez prowadziła 3:2, a następnie utrzymała swoje podanie, zaznaczając że nie boi się wiceliderki światowego rankingu.
Kazaszka jednak wskoczyła na nieco wyższe obroty i w końcu, po ośmiu gemach drugiego seta, odzyskała serwis. Po chwili wyszła na prowadzenie 5:4, zwyciężając gema do 15 punktów. Rybakina tej partii już nie oddała i zdołała przypieczętować zwycięstwo, które dało jej wyrównanie w meczu.
I kiedy już wydawało się, że druga rakieta świata pójdzie za ciosem w decydującej odsłonie, do głosu znów doszła fenomenalna tego wieczoru Fernandez. Przy wyniku 2:2 Kanadyjka przełamała wyżej notowaną rywalkę, która wybroniła dwa break pointy. Następnie udało jej się dwukrotnie z rzędu utrzymać podanie i wyjechać na ostatnią prostą do półfinału.
Rybakina jednak w końcu pokazała klasę, wygrywając w fenomenalny sposób punkt dający jej remis 5:5. Kazaszka napędziła się i nie zamierzała oddać dzielnie walczącej rywalce zwycięstwa, a zarazem awansu do półfinału. Prowadziła już 40:0 w kolejnym gemie, ale nagle Fernandez podniosła się i doprowadziła do kolejnej równowagi. Rybakina wyrzuciła w aut, dając okazję Kanadyjce do przełamania, której jednak nie wykorzystała.
Fernandez doprowadziła jednak do drugiego w tym spotkaniu tie-breaka, po raz kolejny sprawdzając wyżej notowaną rywalkę pod kątem mentalnym i fizycznym. Kazaszka popełniła podwójny błąd serwisowy i dała Kanadyjce prowadzenie 3:2. Sytuacja jednak nie była rozstrzygnięta - po chwili zrobiło się 5:5, a piłka meczowa zbliżała się nieuchronnie. Tę jako pierwsza miała Fernandez wspierana głośno przez trybuny w Stuttgarcie, ale nie zdołała zamknąć meczu.
Zawodniczki zmieniły strony i przekroczyły równo trzy godziny pojedynku. Rybakina zdołała po drugiej piłce meczowej zakończyć piekielnie długie spotkanie, wygrywając tie-breaka do sześciu punktów. W półfinale Jelena Rybakina zagra z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Drugi pojedynek o finał stoczą z kolei Elina Switolina z Ukrainy wraz z Karoliną Muchovą z Czech.
Zobacz też: Dlatego Świątek przegrała z Andriejewą. To było widać nawet z trybun