O rozpoczęciu współpracy Lois Boisson z Hendrikiem Vleeshouwersem poinformował L'Equipe". Holender to trener, który wcześniej poprowadził Amandę Anisimową do największych sukcesów w karierze. Reprezentantka USA dotarła do finałów dwóch turniejów wielkoszlemowych - Wimbledonu i US Open w 2025 roku. Zdobyła także dwa tytuły WTA 1000 (w Dosze i Pekinie). Przez pewien czas zajmowała nawet trzecie miejsce w rankingu WTA. Ich dwuletnia współpraca zakończyła się pod koniec marca. WTA uznała Vleeshouwersa za najlepszego trenera 2025 roku i z pewnością była to nagroda zasłużona.
Przyjście Holendra do sztabu Boisson oznacza jasny sygnał - Francuzka chce walczyć o najwyższe cele. Sezon 2026 dla tej zawodniczki zaczął się od koszmaru. Kontuzja przedramienia wykluczyła ją z gry na cztery miesiące, burząc plany po znakomitym poprzednim roku.
Jeszcze niedawno była jedną z największych rewelacji światowego tenisa. Półfinał w Paryżu - podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa - wyniósł ją do na pierwsze strony gazet i uczynił jedną z liderek francuskiego tenisa.
Jak sama niedawno przyznała, największym wyzwaniem nie była nawet fizyczna rehabilitacja, lecz aspekt mentalny. Długie miesiące bez gry, niepewność i frustracja okazały się równie wymagające jak powrót do formy.
Boisson zdaje sobie sprawę, że po ponad sześciu miesiącach bez rytmu meczowego turniej w Madrycie nie będzie jeszcze momentem na wielkie wyniki. To raczej sprawdzian, czy organizm jest gotowy na rywalizację na najwyższym poziomie.
Prawdziwym celem pozostaje Roland Garros, gdzie Boisson będzie bronić punktów za swój największy sukces w karierze.
Co ciekawe, poprzedni trener Boisson, Carlos Martinez, poprowadził ją tylko w jednym meczu. Oczywiście miała na to wpływ długa rekonwalescencja. Obecnie Martinez jest szkoleniowcem Beatriz Haddad Mai.