Iga Świątek w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Stuttgarcie rozprawiła się z Laurą Siegemund 6:2, 6:3 i dobrze zainaugurowała współpracę z Francisco Roigiem. W ćwierćfinale na Polkę czekało jednak dużo trudniejsze zadanie. Rywalką Raszynianki była Mirra Andriejewa, która wcześniej rozprawiła się z Jeleną Ostapenko i Alycią Parks.
Pierwsza odsłona starcia była bardzo wyrównana i żadna z zawodniczek nie była w stanie wyraźnie zaznaczyć przewagi na korcie. Ostatecznie premierowy set padł łupem Polki 6:3. W drugiej partii górą 6:4 była Andriejewa, a w trzeciej partii Rosjanka przypieczętowała awans do półfinału.
- Oczywiście, kiedy grasz przeciwko komuś tak doświadczonemu, kto wygrał tak wiele turniejów, w tym wielkoszlemowych, to nigdy nie jest proste zadanie - mówiła tuż po zakończeniu spotkania.
- Zbudowałam pewność siebie ostatnimi występami i wygranym turniejem w Linzu. Po pierwszym secie nadal potrafiłam wierzyć w sukces - dodała.
- Nie wiem, co zrobiło różnicę w końcówce. Po prostu starałam się być odważna i grać na własnych warunkach - stwierdziła Rosjanka.
- Także bywam spięta na korcie, ale staram się uczyć tego, że jeśli nie gram ofensywnie, to nie wygrywam meczów. Chcę zrobić wszystko, żeby utrzymać odważną grę do końca mojej kariery - zakończyła
W półfinale Mirra Andriejewa zmierzy się ze zwyciężczynią starcia pomiędzy Kazaszką Jeleną Rybakiną a Kanadyjką Leylah Fernandez. W drugim półfinale dojdzie do spotkania Ukrainki Eliny Switoliny i Czeszki Karoliny Muchovej.
Zobacz też: Wielkie zwycięstwo Chwalińskiej! Niezwykły mecz w Portugalii