Maja Chwalińska (129. WTA) rozpoczęła turniej w Oeiras od zwycięstwa z Hiszpanką Kaitlin Quevedo 3:6, 6:2, 6:4. Następnie zanotowała jedno z najcenniejszych triumfów w karierze, pokonując rozstawioną z jedynką Beatriz Haddad Maię (6:0, 6:4). W ćwierćfinale rywalką naszej reprezentantki była wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA Szwajcarka Simona Waltert (92. WTA). Ta zawodniczka na inaugurację zmagań w Portugalii wyeliminowała Katarzynę Kawę.
Mecz Chwalińskiej z Waltert rozpoczął się od bardzo długiego gema serwisowego Szwajcarki. Polka miała pięć break pointów i ostatniego z nich wykorzystała. Niestety za moment sama straciła podanie, więc było 1:1.
Wielkie emocje widzieliśmy w trzecim gemie, który trwał około 15 minut. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Chwalińska miała aż osiem (!) break pointów i również tym razem była w stanie przełamać Waltert. I jak się później okazało, to był kluczowy moment spotkania.
Wszystko dlatego, że Chwalińska się rozpędziła. Po wyszarpanym gemie utrzymała swoje podanie do zera, co dawało już wynik 3:1. Później pewnie wygrała dwa kolejne gemy, a następnie przy serwisie przeciwniczki prowadziła już 40:0, mając trzy piłki setowe. Ostatecznie wykorzystała trzecią z nich, zwyciężając w inauguracyjnej odsłonie 6:1.
Choć pierwszy set zakończył się wysokim wynikiem, to trwał aż 55 minut. Druga partia była krótsza, a tutaj już wyraźnie dominowała nasza reprezentantka. Chwalińska kontynuowała marsz po zwycięstwo, wygrywając 6:0. Rywalka właściwie tylko w drugim i trzecim gemie nawiązała równorzędną walkę. Dla naszej tenisistki był to już drugi set wygrany do zera podczas turnieju w Portugalii.
Chwalińska zatem w wielkim stylu awansowała do półfinału, a tam czeka na nią Amerykanka Robin Montgomery (416. WTA). To zdecydowanie niżej sklasyfikowana zawodniczka w rankingu, ale w Oeiras jak na razie prezentuje się bardzo dobrze.
Maja Chwalińska - Simona Waltert 6:1, 6:0