Zapytaliśmy Świątek po przegranej z Andriejewą. "Nie jestem taką osobą"

Dominik Senkowski
Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale w Stuttgarcie, a po meczu zapytana przez Sport.pl przyznała: "Nie jestem osobą, która wstaje rano i nagle jest pewna siebie". Jednak, mimo braku zwycięstwa, w jej głosie słychać było także optymizm. Dlaczego?
Iga Świątek
Własne

Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 6:3, 4:6, 3:6 w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie. Nasza tenisistka drugi rok z rzędu kończy niemieckie zawody na meczu o półfinał. Tuż po spotkaniu z młodą Rosjanką Świątek zjawiła się na konferencji prasowej, na której mieliśmy okazję zadać jej pytanie.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Miesiąc temu Iga Świątek po przegranej w drugiej rundzie w Miami z Magdą Linette mówiła, że w ostatnich tygodniach brakuje jej pewności siebie. Czy występ w Stuttgarcie coś zmienił w tym zakresie? W środę w drugiej rundzie pokonała Niemkę Laurę Siegemund 6:2, 6:3, a w piątek była bliska ogrania Mirry Andriejewej, dziewiątej tenisistki świata, która niedawno zwyciężyła w Linzu i notuje obecnie serię siedmiu zwycięstw.

Świątek o meczu z Andriejewą

Nasza zawodniczka przyznała: "Na pewno bez większej liczby wygranych meczów ta pewność siebie nie przyjdzie. To jest proces, trzeba ją odbudowywać, rozegrać więcej spotkań, by zadziałało. Na pewno nie jestem taką osobą, która po prostu wstaje rano i mówi sobie, że dziś będzie pewna siebie. Raczej potrzebuję tych powtórzeń, dobrych meczów, żeby to poczuć. Będę pracowała dalej, żeby mieć kolejne szanse w turniejach".

Iga Świątek przyznała, że nie jest zadowolona z wyniku w tegorocznym Porsche Grand Prix, ale widzi pewne pozytywy po występie w Stuttgarcie. Na spotkaniu z przedstawicielami mediów sprawiała wrażenie smutnej, ale nie przygnębionej. - Sama nie spodziewałam się, że na tym turnieju już będę grała wspaniale z innym nastawieniem - powiedziała. To dla niej dopiero pierwsze mecze pod wodzą nowego trenera Francisco Roiga. Hiszpan spędził z nią czas w akademii Rafaela Nadala, gdzie trenowali, a następnie polecieli do Niemiec.

Czytaj także: Koszmar Milika

Mimo przegranej, w trakcie konfrontacji z Andriejewą można było zauważyć większy spokój ze strony naszej tenisistki w porównaniu do ostatnich pojedynków. Na konferencji przekazała dziennikarzom tak: "Myślę, że ten mecz przez większość czasu sprawiał mi przyjemność. Ok, pod koniec trzeciego seta już niekoniecznie, ale przez większość czasu tak. To jest dla mnie pozytywna informacja, bo to nie jest wcale tak, że każdy mecz ostatnio wiązał się z podobnym uczuciami. Chcę się po prostu cieszyć grą, wierzyć w to, co robię."

Teraz Madryt

Jeden z brytyjskich dziennikarzy zapytał Igę Świątek, dlaczego od wyniku 2:0 w trzeciej partii rezultat zaczął jej "uciekać". Od tego momentu wygrała tylko jednego gema, chociaż miała break pointa na 3:0 z podwójnym przełamaniem. - Szczerze, żeby to ocenić, muszę obejrzeć mecz z innej perspektywy. Na korcie nie czułam się super pewnie przy swoim serwisie. Mogłam serwować precyzyjniej, piłka leciała w inne miejsce, bliżej Mirry i nie wyrządzała jej szkód. Musiałabym to obejrzeć, bo poza tym wydawało mi się, że utrzymywałam niezły poziom z głębi kortu.

Zarówno w "polskiej", jak i "angielskiej" części konferencji prasowej była liderka rankingu WTA podkreśliła, że cały czas musi pracować nad serwisem, czego ma świadomość. Kolejny jej występ zobaczymy w Madrycie, gdzie od wtorku ruszają zawody rangi WTA 1000. Świątek w Hiszpanii rok temu dotarła do półfinału. W tym roku czeka jeszcze na podobny wynik, bo w żadnej z dotychczasowych imprez w sezonie 2026 nie dotarła do najlepszej "czwórki".

Dominik Senkowski
Więcej o: