Po kwadransie meczu kibice w Stuttgarcie przecierali oczy ze zdumienia. Trzecia rakieta światowego rankingu - Amerykanka Coco Gauff przegrywała bowiem w 1/8 finału z Ludmiłą Samsonową (Rosja, 21. WTA) 0:3 z podwójnym przełamaniem.
Riposta Gauff była jednak znakomita, bo wygrała cztery gemy z rzędu i widać było wtedy pierwsze oznaki frustracji Samsonowej. Przy stanie 4:4 serwowała Gauff i doszło do równowagi. Amerykanka najpierw popełniła podwójny błąd serwisowy, a po chwili wyrzuciła piłkę w aut z forhendu i z wściekłością uderzyła rakietą o kort, bo została przełamana.
Wyładowanie emocji pomogło, bo Gauff natychmiast odrobiła straty. Mało tego, w 12. gemie znów przełamała Rosjankę. Przy stanie 30:30 Samsonowa popełniła niewymuszony błąd z bekhendu i rywalka miała piłkę setową.
Od razu ją zdobyła, bo Rosjanka trafiła z forhendu po crossie w siatkę. W pierwszym secie było dużo więcej niewymuszonych błędów obu zawodniczek (24 Samsonowa i 20 Gauff) niż winnerów (odpowiednio 9 i 8).
Statystyka Gauff w tym sezonie była fatalną wiadomością dla Samsonowej. Amerykanka w tym sezonie wygrała bowiem wszystkie 12 spotkań, w których okazała się lepsza od rywalki w pierwszym secie.
- Rozkręca się Gauff. Do świetnej defensywy, zaczyna dokładać akcenty ofensywne. Widać też już deficyty w poruszaniu się Samsonowej, która jest już trochę zrezygnowana - mówił komentator Canal+Sport na początku drugiego seta.
Rosjanka miała w nim m.in. fatalną serię, w której przegrała aż 18 z 21 punktów. Mało tego, od prowadzenia 5:4 w I secie przegrała aż dziewięć gemów z rzędu! Ostatecznie w drugiej partii zdobyła tylko jednego gema. Mecz trwał godzinę i 37 minut.
Gauff po tej wygranej awansowała na trzecie miejsce w rankingu WTA Live. Amerykanka ma 7278 punktów zaledwie piętnaście więcej od Igi Świątek, która spadła na czwartą pozycję.
Zobacz także: Świątek zaskoczyła na treningu. "Zagrałam więcej niż przez ostatnie dwa lata"
Gauff w ćwierćfinale w Stuttgarcie zmierzy się z Karoliną Muchovą (Czechy, 12. WTA), która w 1/8 finału pokonała 1:6, 6:3, 6:0 Belgijkę Elise Mertens (20. WTA). Amerykanka ma z Czeszką świetny bilans, bo wygrała wszystkie sześć dotychczasowych spotkań.
- Nie patrzę na ten bilans. Każdy mecz jest inny. Cieszę się, jak dziś zareagowałam na fakt, że przegrywałam 0:3. Moja ciężka praca dała efekt. Ta nawierzchnia jest inna od tych w Rzymie czy Madrycie, jest bardziej śliska - powiedziała Amerykanka.