Turniej w Stuttgarcie będzie pierwszym sprawdzianem dla Igi Świątek po nieudanym początku sezonu 2026. W jego wyniku z pracą z Polką pożegnał się trener Wim Fissette. Belga zastąpił Hiszpan Francisco Roig.
Polka, rozstawiona z turniejową "3", w II rundzie rywalizacji w Stuttgarcie mogła trafić na Magdalenę Fręch. Do polskiego pojedynku jednak nie mogło dojść, bo Fręch wcześniej wycofała się przez kontuzję lewego uda. Jej miejsce w konfrontacji z Siegemund zajęła Bułgarka Wiktorija Tomowa. Co ciekawe, w ostatnim pojedynku między tymi zawodniczkami (Rabat 2024) wygrała Tomowa.
Triumfatorka turnieju w Stuttgarcie z 2017 roku zaczęła poniedziałkowe spotkanie źle, bo od stanu 0:2. Ewidentnie nie mogła wstrzelić się w kort, co było wodą na młyn dla Tomowej. Bułgarka grała z imponującą regularnością i co rusz punktowała Niemkę (0:3). Siegemund opanowała nerwy i zaczęła łapać rytm, ale Tomowa w 5. gemie nie zamierzała się poddawać. Po grze na przewagi 31-latka zbliżyła się do zwycięstwa w secie (4:1). - Nie można specjalnie przyczepić się do jej gry, ale poziom Siegemund poszedł do góry - przyznali komentatorzy Canal+. 38-latka kończyła zbyt dużo akcji w aucie, zaś serwis Bułgarki w dalszym ciągu stał na wysokim poziomie. Reprezentantka gospodarzy przełamała rywalkę, wygrywając ważny siódmy gem i tym samym na dobre wróciła do gry. W końcówce pierwszej partii to jednak Tomowa wygrała gem serwisowy (5:4), a za moment jej łupem padł pierwszy set.
Na początku drugiej części Siegemund mogła "pochwalić się" już 18 niewymuszonymi błędami. - Zupełnie nie funkcjonuje jej forhend. Na pewno Tomowa potrafi to dostrzec - zauważyli komentatorzy Canal+. Po upływie aż 21 minut gry w drugim secie był remis po 1, co zwiastowało długie spotkanie. Pojedynek jeszcze bardziej wyrównał się. Siegemund jednak przełamała rywalkę, pierwszy raz wychodząc na prowadzenie, a po chwili powiększyła przewagę po własnym podaniu (4:2). W ósmym gemie przy swoim serwisie Niemka przegrywała 0-30 i nie zdołała wyjść z opresji (4:4). - Trochę pochopnie decyduje się na ataki przy siatce Laura Siegemund - przyznali komentatorzy.
Tomowa była o krok od wygranej w meczu (5:4), ale nie wykorzystała tej szansy przy serwisie rywalki. 38-letnia Niemka przełamała Bułgarkę, a następnie przegrała na przewagi przy swoim serwisie (6:6). W tie-breaku Wiktorija Tomowa wygrywała już 4:0, ale przegrała kolejnych sześć (!) piłek z rzędu. Ostatecznie Siegemund doprowadziła do 3. seta.
Bułgarska tenisistka stanęła przed trudnym zadaniem wyrzucenia z głowy poprzedniej partii. Początek na to nie wskazywał (0:3). - Dużo pewności siebie, ale i luzu pokazuje Siegemund - zauważyli komentatorzy Canal+. Czwarty gem padł co prawda łupem Tomowej, co jednak nie mogło już odwrócić losów spotkania. 31-latka poważnie myliła się przy serwisie (1:5), na czym skorzystała konsekwentnie grająca rywalka.
Mecz w II rundzie między Igą Świątek a Laurą Siegemund odbędzie się w najbliższą środę lub czwartek. Nie jest jeszcze znana godzina rozpoczęcia tego pojedynku. Już teraz jednak zapraszamy do śledzenia relacji z tego meczu na stronie Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.