Sezon tenisowy trwa od początku stycznia br., ale na przełomie marca i kwietnia tenisistki przenoszą się z kortów twardych na ziemne. To znakomite wieści dla Igi Świątek, która wygrała na tej nawierzchni 10 z 25 turniejów w karierze, w tym czterokrotnie wielkoszlemowy Roland Garros. Turniej WTA 500 w Stuttgarcie będzie pierwszym w tym sezonie, w którym Świątek współpracuje z nowym trenerem, czyli Francisco Roigiem. Pierwszą rywalką Świątek będzie lepsza z tenisistek z pary Wiktorija Tomowa (Bułgaria) - Laura Siegemund (Niemcy).
Jeszcze przed startem turnieju w Stuttgarcie odbędzie się pokazowy turniej "Porsche One Point Challenge", który przypominać będzie wydarzenie One Point Slam z Australian Open. W nim wystąpi m.in. Paula Badosa, Elina Switolina, Jelena Ostapenko, Eva Lys, Jasmine Paolini czy Mark Webber (były kierowca Formuły 1). Zwycięzca otrzyma voucher na ekskluzywną wycieczkę do Stambułu. Wydarzenie odbędzie się w poniedziałek o godz. 16:30 na korcie centralnym w Stuttgarcie.
Pierwotnie w tym wydarzeniu udział miała wziąć też Jelena Rybakina. Organizatorzy turnieju w Stuttgarcie poinformowali poprzez media społecznościowe, że Kazaszka w nim nie wystąpi ze względu na to, że późno pojawi się na miejscu. Sam udział Rybakiny w turnieju pozostaje niezagrożony. Rybakina jest rozstawiona i zagra w drugiej rundzie z Tamarą Korpatsch (Niemcy) lub Dianą Sznajder (Rosja).
To bardzo ważne informacje z perspektywy Świątek, ponieważ Polka może trafić na Rybakinę w półfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Wcześniej Igę czeka trudne zadanie, bo w ćwierćfinale może zagrać z Mirrą Andriejewą (Rosja) lub Jeleną Ostapenko (Łotwa). Zwłaszcza starcie z Ostapenko może być trudne, bo Świątek grała z nią sześć razy w karierze i jeszcze ani razu jej nie pokonała.
Turniej WTA 500 w Stuttgarcie odbędzie się w dniach 13-19 kwietnia. W zeszłym roku cały turniej wygrała Ostapenko, która pokonała w finale 6:4, 6:1 Arynę Sabalenkę.
Ostatnio na Świątek spadła spora krytyka za to, że nie wspomogła Polski w walce o turniej finałowy Billie Jean King Cup. Polki rywalizowały z Ukrainą w Gliwicach i przegrały 0:4.
Zobacz też: Znów to samo. Niekończący się koszmar byłej mistrzyni Wimbledonu
- Mogłoby to wyglądać inaczej. Zwłaszcza jakby była Iga. Choć lepiej, żeby taka Magda Fręch też była. Szkoda, że tak wyszło. Kiedy Iga jest potrzebna, to jej nie ma. My nie jesteśmy Stanami czy Czechami, żeby poradzić sobie bez swojej największej gwiazdy - mówił Dawid Olejniczak, komentator tenisa w Polsacie Sport.
- Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by Igę ściągnąć. Kilkukrotnie rozmawiałem z Igą i jej otoczeniem, byliśmy w kontakcie. Chyba rozumiecie, że mnie najbardziej zależało na tym, żeby ona była w tej drużynie. Natomiast nie jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy mamy do czynienia z taką sytuacją. Ja bym bardzo chciał, ale czasami muszę odbić się od ściany i muszę to przełknąć. Bo na każdy mecz nie przyjedzie i to już wiemy - podsumował Dawid Celt, kapitan Polek w Billie Jean King Cup.